Około 550 mln zł mniej dla województwa – przed takim scenariuszem ostrzegają świętokrzyscy politycy Prawa i Sprawiedliwości w związku z przygotowaniami do nowej perspektywy finansowej Unii Europejskiej. Anna Krupka nie ogranicza się jednak do parlamentarnej krytyki. Wspólnie z samorządowcami rozpoczęła polityczną ofensywę w obronie środków dla Świętokrzyskiego. Koalicja Obywatelska odpowiada, że negocjacje nadal trwają i zarzuca PiS „straszenie”.
Spór dotyczy pieniędzy, które przez kolejne lata mogą decydować o tempie rozwoju województwa. Dróg, inwestycji samorządowych, usług publicznych czy wsparcia gospodarki. Dlatego propozycje dotyczące unijnego budżetu na lata 2028–2034 wywołały w Świętokrzyskiem polityczną burzę.
Jedną z najbardziej aktywnych osób w tej sprawie jest Anna Krupka. Posłanka i wiceprezes PiS, od lat związana z regionem i reprezentująca go w Sejmie, nagłaśnia możliwe konsekwencje zmian i próbuje mobilizować wokół sprawy również świętokrzyskich samorządowców.
– Nie ma naszej zgody na propozycję, w której nasz region miałby otrzymać około 550 mln zł mniej – napisała po wspólnym wystąpieniu z samorządowcami.
Krupka przekonuje, że za kwotami pojawiającymi się w dyskusji o unijnym budżecie kryją się bardzo konkretne inwestycje.
– To nie są abstrakcyjne liczby. To pieniądze na drogi, szkoły, szpitale, inwestycje, miejsca pracy i rozwój naszych gmin i powiatów – podkreśliła.
Krupka chce presji na rząd
Dla posłanki PiS to kolejna sprawa bezpośrednio dotycząca województwa, w którą angażuje się na szczeblu centralnym. Tym razem moment jest szczególny, ponieważ to politycy obecnej koalicji rządzącej mają bezpośredni wpływ na stanowisko Polski i przebieg krajowych negocjacji dotyczących przyszłego podziału środków.
Krupka chce więc, aby dyskusja nie zakończyła się na zapewnieniach, że rozmowy jeszcze trwają. W jej narracji właśnie teraz jest moment na polityczną presję i zabieganie o pozycję Świętokrzyskiego, zanim ostateczne rozwiązania zostaną uzgodnione.
– Świętokrzyskie nie może tracić szans rozwojowych tylko dlatego, że ktoś przyjął dla naszego regionu mniej korzystny sposób podziału środków. Będziemy domagać się uczciwego traktowania i walczyć o każdy milion należny mieszkańcom Świętokrzyskiego – zapowiedziała Krupka.
To mocny polityczny komunikat, ale na tym etapie nie oznacza jeszcze, że województwo faktycznie straci 550 mln zł. To kwota wskazywana przez świętokrzyskie PiS na podstawie proponowanych zmian; ostateczny kształt finansowania na lata 2028–2034 pozostaje przedmiotem negocjacji.
I właśnie na ten argument odpowiada Koalicja Obywatelska. Poseł Lucjan Pietrzczyk przekonuje, że zamiast alarmować o stratach, należy wykorzystać negocjacje do zapewnienia regionowi odpowiedniego finansowania.
– Chodzi o to, żeby przez negocjacje, rozmowy, a nie straszenie, zająć stosowne miejsce i dostać stosowne pieniądze – mówił parlamentarzysta KO.
W tym miejscu pojawia się więc zasadnicze pytanie nie o partyjne deklaracje, lecz o rezultat tych rozmów. Dopiero ostateczny podział funduszy pokaże, ile pieniędzy przypadnie Świętokrzyskiemu i czy obawy podnoszone dziś przez Krupkę i samorządowców znalazły potwierdzenie.
Robert Bagiński

