Industria Kielce dopisała kolejne punkty w ORLEN Superlidze. Mistrzowie Polski pokonali w Hali Legionów Zepter KPR Legionowo 34:22, choć przez sporą część spotkania rywale potrafili dotrzymywać im kroku. Kielczanie rozstrzygnęli mecz przede wszystkim świetną defensywą po przerwie. Dodatkowym powodem do zadowolenia był powrót Michała Olejniczaka po kontuzji łąkotki.
Wiemy, jakim zawodnikiem jest Michał. Bardzo chciał wrócić na parkiet. Cieszymy się z tego, że jest już gotowy do gry. Dostał tyle minut, ile miał dostać. Wykazywał bardzo dużą ochotę do gry i to było nam potrzebne
– mówił po spotkaniu drugi trener Industrii Kamil Siedlarz.
Jak zaznaczył, na bramki Olejniczaka przyjdzie jeszcze czas.
Trzeci mecz w siedem dni. Industria utrzymuje rytm
Siedlarz zwracał również uwagę na kontekst spotkania. Dla kielczan był to już trzeci występ w ciągu siedmiu dni, dlatego jednym z celów sztabu było utrzymanie odpowiedniego rytmu meczowego.
Cieszy nas kolejne zwycięstwo. W pierwszej połowie mogliśmy być bardziej zadowoleni z ataku, natomiast w obronie pojawiły się mankamenty, które wymagały korekty. Druga połowa pokazała, że możemy stracić tylko siedem bramek z tak walecznym zespołem, jakim jest KPR
– oceniał trener.
Na dłuższy odpoczynek nie będzie jednak czasu. Przed Industrią znacznie poważniejszy test.
Teraz SC Magdeburg. Poprzeczka idzie mocno w górę
Kolejnym rywalem kielczan będzie SC Magdeburg. Spotkanie Ligi Mistrzów EHF zaplanowano na środę, 7 października, na godz. 20.45.
Po ligowym zwycięstwie 34:22 Industria może więc od razu przestawić się na europejskie granie. Mecz z KPR-em przyniósł dwa ważne sygnały przed kolejnym wyzwaniem: kielecka defensywa po przerwie funkcjonowała bardzo dobrze, a do rotacji wrócił Michał Olejniczak.
Robert Kamiński

