Rzeki z rekordowo niskim poziomem wody, kurczące się zasoby podziemne i coraz większe problemy z zaopatrzeniem mieszkańców. Susza w województwie świętokrzyskim nie ustępuje, a prognozowane opady mogą nie wystarczyć, by odwrócić skutki wielomiesięcznego niedoboru deszczu. W gminie Pawłów wydajność jednego z ujęć spadła ze 105 do zaledwie 40 metrów sześciennych na godzinę. Eksperci ostrzegają, że sytuacja może się pogarszać.
Jesień nie przyniosła oczekiwanego przełomu. Choć synoptycy zapowiadają deszcz, poziom wód podziemnych w wielu miejscach pozostaje niepokojąco niski. Państwowy Instytut Geologiczny utrzymuje ostrzeżenie przed niżówką hydrogeologiczną do końca października.
Problem dotyczy niemal całej Polski, ale w Świętokrzyskiem jego skutki są szczególnie widoczne. Wysychające rzeki, niski stan zbiorników i malejąca wydajność studni przestają być wyłącznie problemem przyrodniczym. Coraz częściej przekładają się na codzienne życie mieszkańców.
Wody zaczynało brakować. Dramatyczne dane z gminy Pawłów
W gminie Pawłów, w powiecie starachowickim, spośród czterech ujęć wody aż dwa odnotowały w ostatnich latach poważny spadek wydajności.
Najbardziej wymowny jest przykład Szerzaw. Tamtejsze ujęcie dostarczało wcześniej 105 metrów sześciennych wody na godzinę. Obecnie jego wydajność wynosi zaledwie 40 metrów sześciennych. To spadek o blisko 62 procent.
Problemem był bardzo duży pobór wody przez mieszkańców. Przez wiele tygodni nie padało, a mieszkańcy pobierali wodę nie tylko na cele sanitarne, ale też gospodarcze. Był taki dzień, kiedy wody zaczynało brakować
– mówi Marek Wojtas, wójt gminy Pawłów, cytowany przez TVP3 Kielce.
Samorząd apelował już do mieszkańców o ograniczenie zużycia wody. W sieci wodociągowej występowały spadki ciśnienia, a gmina rozpoczęła inwestycje mające poprawić bezpieczeństwo dostaw.
W Bronkowicach przebudowano przepompownię. Planowane są również nowe ujęcia i zbiorniki rezerwowe.
Problem z wodą będzie nam towarzyszył przez najbliższe lata. Polska pustynnieje, co widać po rzekach i zbiornikach
– ostrzega Marek Wojtas.
Wisła w Sandomierzu ma zaledwie 48 centymetrów. Chańcza na minimum
Niepokojące sygnały płyną także z największych rzek i zbiorników regionu. Według danych przytoczonych przez TVP3 Kielce wodowskaz na Wiśle w Sandomierzu wskazuje zaledwie 48 centymetrów. Jest to odczyt stanu wody na wodowskazie, a nie głębokość całej rzeki.
Problemy dotyczą również zbiornika Chańcza, który w październiku osiągnął minimalny poziom piętrzenia.
Na chwilę obecną Wody Polskie zmniejszyły odpływ, więc poziom wody nie będzie obniżał się tak jak wcześniej
– wyjaśnia Michał Bień, hydrolog, cytowany przez TVP3 Kielce.
Zmniejszenie odpływu ma ograniczyć dalszą utratę wody, ale nie rozwiązuje problemu niedostatecznego zasilania zbiornika.
Ostrzeżenie do końca października. Deszcz może nie wystarczyć
Skala zagrożenia systematycznie rosła. W maju ostrzeżenia hydrogeologiczne obejmowały siedem województw, w lipcu już czternaście, a obecnie dotyczą niemal całego kraju.
Według prognoz Państwowego Instytutu Geologicznego w październiku poziom płytkich wód podziemnych może miejscami spaść poniżej stanu ostrzegawczego.
Przyczyną jest nie tylko tegoroczny niedobór opadów. Eksperci wskazują na wieloletni deficyt wody, coraz większe parowanie podczas upałów oraz zwiększone zapotrzebowanie w rolnictwie.
Mamy też coraz większe upały, których w latach 80. nie było. Parowanie jest więc większe, a dodatkowo wodę zużywają rolnicy w okresie wegetacyjnym
– zwraca uwagę Marcin Kos, cytowany w materiale TVP3 Kielce.
Przed zimą potrzebne są regularne, obfite opady, które pozwolą stopniowo odbudować zasoby wodne. Jeśli ich zabraknie, Świętokrzyskie może wejść w kolejny sezon z pogłębionym deficytem wody.
Robert Bagiński

