We wtorkowy wieczór w rejonie ulicy Aleksandrówka w Kielcach rozległ się odgłos przypominający strzał z broni palnej. Członkowie miejscowego koła łowieckiego, wśród których był naczelnik kieleckiej drogówki, postanowili sprawdzić, skąd pochodził huk. W trakcie poszukiwań natrafili na martwego dzika, a okoliczności jego śmierci pozostają niewyjaśnione.
Do zdarzenia doszło około godziny 20.30. Ponieważ podobne odgłosy miały być słyszane w tej okolicy już wcześniej, myśliwi postanowili skontrolować teren. Podczas sprawdzania okolicy, między innymi przy użyciu kamery termowizyjnej, zauważyli mężczyznę, a niedługo później znaleźli martwe zwierzę.
Na miejsce wezwano patrol policji. Funkcjonariusze podjęli czynności z udziałem 51-letniego mężczyzny, który posiada pozwolenie na broń myśliwską. Zabezpieczono dwie jednostki broni, amunicję oraz inne przedmioty mogące pomóc w ustaleniu przebiegu zdarzenia. Przeprowadzono również oględziny miejsca, w którym znaleziono dzika.

51-latek został zatrzymany, a po wykonaniu niezbędnych czynności zwolniony. Sprawą zajmują się obecnie funkcjonariusze z Komisariatu Policji II w Kielcach.
Śledczy ustalają, kto oddał strzał do zwierzęcia i czy podczas jego odstrzału przestrzegano obowiązujących przepisów dotyczących polowań. Na tym etapie nie wiadomo, w jakich okolicznościach zginął dzik ani kto ponosi za to odpowiedzialność.
Za naruszenie zasad wykonywania polowania, zgodnie z przepisami prawa łowieckiego, może grozić kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Źródło: Policja
Czytaj także: Zlikwidowali narkotykowe laboratorium. Zabezpieczono blisko 680 kilogramów klefedronu. Szokujące VIDEO

