Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska przyjechała do Młodzaw Małych, by osobiście sprawdzić skutki rozebrania bobrowych tam na rzece Nidzie i ocenić, czy doszło do naruszenia prawa oraz zagrożenia dla lokalnych siedlisk.
Piatkowa wizyta miała charakter roboczy i była odpowiedzią na sygnały o możliwych szkodach środowiskowych. Chodzi o prace prowadzone na zlecenie Zespołu Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych, w trakcie których zniszczono kilka tam wzniesionych przez bobry.
Woda opadła, nory odsłonięte
Skutki działań są już widoczne. Po rozebraniu tam obniżył się poziom wody, a wejścia do bobrowych nor znalazły się nad lustrem rzeki. Zdaniem przyrodników może to negatywnie wpłynąć na lokalny ekosystem, w tym na las łęgowy, który funkcjonuje dzięki wysokiemu poziomowi nawodnienia.
Minister podkreślała, że jej obecność nad Nidą ma jeden cel – ocenę rzeczywistej skali zdarzenia.
Wszystko wskazuje na to, że wykonawca prac przekroczył zakres robót określonych w decyzji środowiskowej, a tamy bobrowe zostały rozebrane bez wymaganej zgody i w okresie ochronnym
– mówiła Paulina Hennig-Kloska.
Trwa analiza i prace naprawcze
Jak zaznaczyła minister, obecnie prowadzona jest ocena wpływu zaistniałej sytuacji na środowisko, a priorytetem są szybkie działania naprawcze.
Takie projekty zasługują na pochwałę. Natomiast w tym przypadku mamy do czynienia z działaniami poza tym projektem i ich skala będzie dokładnie oceniana
– dodała.
Jednocześnie podkreśliła, że zdarzenie nie dotyczy obszaru objętego projektem LIFE, finansowanego ze środków zewnętrznych. Projekt ten, jak przypomniała minister, przyniósł bardzo dobre efekty w postaci renaturyzacji delty Nidy, zwiększenia nawodnienia i przeciwdziałania suszy.
Służby na miejscu, sprawą zajmuje się policja
W wizji lokalnej wzięli udział przedstawiciele Regionalnej i Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Lasów Państwowych oraz Zespołu Parków Krajobrazowych. Równolegle sprawą zajmuje się policja, która bada okoliczności zniszczenia bobrowych tam.
Na tym etapie resort klimatu nie przesądza o konsekwencjach, ale jak podkreślono, każde naruszenie przepisów ochrony przyrody będzie szczegółowo analizowane. Sprawa z Młodzaw Małych pokazuje, jak cienka bywa granica między ingerencją człowieka a naturalnymi mechanizmami przyrody i jak szybko lokalny problem może stać się sprawą o znaczeniu ogólnokrajowym.
Edyta Karys

