Wjeżdżasz do miasta, kupujesz jeden bilet i przez cały weekend zwiedzasz bez stania w kolejkach, liczenia drobnych i zastanawiania się, co jeszcze warto zobaczyć. Taką wizję dla Kielc przedstawił miejski radny. Ratusz i branża turystyczna odpowiadają: pomysł ciekawy, ale w praktyce chcą iść w zupełnie innym kierunku.
Bogata oferta kulturalna i turystyczna Kielc od lat jest faktem. Muzea, baseny, atrakcje rodzinne i wydarzenia przyciągają coraz więcej odwiedzających. Problem w tym, że jak przyznają sami zainteresowani, brakuje prostego narzędzia, które „spinałoby” to wszystko w jedną, czytelną ofertę.
Radny: jeden bilet, wiele miejsc
Z taką propozycją wyszedł Piotr Kisiel, radny Prawa i Sprawiedliwości, który złożył interpelację w sprawie wprowadzenia Kieleckiego Biletu Turystycznego. Rozwiązanie miałoby działać podobnie jak w Krakowie, Gdańsku czy Wrocławiu.
Nie trzeba w każdym z tych miejsc kupować biletu osobno. Robimy to jeden raz i mamy zaplanowany cały pobyt w mieście. Przy jednym najczęściej odwiedzanym obiekcie można podpromować pozostałe
– przekonuje radny.
Bilet mógłby obowiązywać przez określony czas, np. jeden lub dwa dni, i obejmować wybrane muzea oraz atrakcje miejskie.
Muzea czekają na impuls
Dobrym przykładem miejsca, które korzysta na sezonowych atrakcjach, jest Muzeum Zabawek i Zabawy. W czasie świątecznej wystawy poświęconej choinkom i dawnym dekoracjom frekwencja wyraźnie rośnie, choć jak przyznają pracownicy, na co dzień bywa różnie.
Odnotowujemy znaczący wzrost odwiedzin, zwłaszcza w weekendy. Są to zarówno turyści indywidualni, jak i kielczanie, którzy wracają do muzeum
– mówi Przemysław Krystian, rzecznik placówki.
W ubiegłym roku muzeum odwiedziło około 55 tysięcy osób, w tym roku wynik będzie nieco niższy.
Ratusz: to nie takie proste
Entuzjazm radnego studzi jednak Urząd Miasta. Jak tłumaczy Jacek Kowalczyk, dyrektor Wydziału Promocji, Kultury i Sportu, wprowadzenie jednego biletu dla wielu instytucji to skomplikowane wyzwanie organizacyjne i finansowe.
Każda atrakcja prowadzi własną księgowość. Takie rozwiązanie było już testowane. Po roku pilotażu, w 2012 roku, aplikacja przestała działać, bo zaważyły względy ekonomiczne i fiskalne
– przypomina.
Miasto zamiast jednego biletu w tradycyjnej formie skłania się ku rozwiązaniu cyfrowemu.
Klik zamiast biletu
Ratusz chce postawić na aplikację, przez którą będzie można kupować bilety do poszczególnych obiektów w jednym miejscu.
Zakładamy, że w pierwszej kolejności do systemu wejdą baseny miejskie
– zapowiada dyrektor Kowalczyk.
Jeszcze dalej idzie Regionalna Organizacja Turystyczna Województwa Świętokrzyskiego, która myśli o aplikacji obejmującej nie tylko Kielce, ale cały region.
Chcemy stworzyć system punktów lojalnościowych, które będą generować zniżki do kolejnych atrakcji, restauracji czy hoteli
– wyjaśnia Marcin Piętak, dyrektor ROT.
Turystów przybywa, decyzja przed miastem
Dyskusja nie jest przypadkowa. Z danych wynika, że rok do roku Kielce odwiedziło niemal dwukrotnie więcej turystów. Miasto stoi więc przed wyborem: klasyczny bilet łączony czy nowoczesna aplikacja, która krok po kroku poprowadzi gościa po mieście.
Jedno jest pewne: Kielce chcą, by turysta został dłużej i zobaczył więcej. Pytanie tylko, czy zrobi to z papierowym biletem w kieszeni, czy smartfonem w dłoni.
Magda Wydra

