Sala sądowa była wypełniona ciszą, która ważyła więcej niż słowa. To właśnie tam rozpocząła się historia, która dla jednej rodziny już dawno nie ma dalszego ciągu. Ruszył proces mężczyzny oskarżonego o spowodowanie wypadku, po którym zmarł 13-letni Fabian.
Przed sądem rozpoczął się proces Dawida K., oskarżonego o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Do zdarzenia doszło w czerwcu na trasie Sierosławice-Bedlenko, gdzie samochód prowadzony przez mężczyznę wjechał w grupę nastoletnich rowerzystów.
Trzech chłopców odniosło lżejsze obrażenia, jeden doznał bardzo poważnych urazów, a 13-letni Fabian po wielu dniach walki zmarł w szpitalu. Wszyscy się znali – mieszkali w tej samej miejscowości.
„Lekarz mówił ze łzami w oczach”
Najtrudniejszym momentem rozprawy były zeznania mamy zmarłego chłopca. Na sali sądowej wróciła do chwil, gdy lekarze walczyli o życie jej syna.
Powiem szczerze, że lekarz ze świeczkami w oczach powiedział do nas, że jest bardzo duży obrzęk mózgu
– relacjonowała.
Jej słów wysłuchał oskarżony, siedzący kilka metrów dalej.
„To ja odebrałem życie waszemu dziecku”
Dawid K. nie skorzystał z prawa do milczenia. W krótkim, emocjonalnym wystąpieniu przyznał się do winy.
Nie mam prawa milczeć. To ja odebrałem życie waszemu dziecku, to moja wina. Każdego dnia wracam do tej chwili i wiem, że nie ma dla mnie żadnego usprawiedliwienia
– powiedział.
Mężczyzna przyznał również, że dzień wcześniej palił marihuanę. W chwili wypadku w samochodzie przewoził swoją kilkuletnią córkę.
Akt oskarżenia: prędkość i brak ostrożności
Prokurator Sebastian Mróz odczytał akt oskarżenia, wskazując na konkretne naruszenia przepisów.
Poprzez przekroczenie administracyjnie dopuszczalnej prędkości i niedostosowanie pojazdu do warunków atmosferycznych oraz warunków panujących na drodze, spowodował nieumyślnie wypadek polegający na zderzeniu pojazdu z jadącymi z naprzeciwka rowerzystami
– odczytał prokurator.
Za zarzucane czyny Dawidowi K. grozi do 12 lat pozbawienia wolności.
Trauma, która nie mija
Wypadek nie zakończył się na fizycznych obrażeniach. Rodziny poszkodowanych chłopców mówią o długofalowych skutkach psychicznych.
Zaczęły się stany lękowe. Spaliśmy po dwie, trzy godziny dziennie. Kacper zasypiał dopiero nad ranem i nie pozwalał mi spać, bo się bał
– mówiła mama jednego z poszkodowanych nastolatków.
Jeden z chłopców doznał strzaskania nóg, ale jak podkreślali bliscy, trauma po tym zdarzeniu dotknęła całe rodziny.
„Był bardzo dobrym dzieckiem”
Na zakończenie rozprawy ponownie głos zabrała mama Fabiana. Jej słowa wybrzmiały w ciszy sali sądowej.
Fabian był bardzo dobrym dzieckiem, grzecznym. Miał bardzo dobre zachowanie. Przez sześć lat szkoły podstawowej nigdy nie dostał żadnej uwagi
– powiedziała.
Proces będzie kontynuowany. Dla rodziny zmarłego chłopca to jednak nie jest sprawa o paragrafy i wyroki. To próba zmierzenia się z pustką, której nie da się już niczym wypełnić.
Ewa Sztechman

