Wieczór, który miał skończyć się zwyczajnie, zamienił się w dramat rozgrywany przy błyskach niebieskich świateł i huku wirników. W niewielkiej Pliskowoli zapaliła się kołdra, a mężczyzna doznał ciężkich poparzeń. Do akcji ruszyli strażacy, ratownicy medyczni i śmigłowiec Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Walka o zdrowie poszkodowanego trwała do późnej nocy.
Do nietypowego, a zarazem bardzo groźnego zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem w miejscowości Pliskowola, na terenie gminy Osiek. Ogień objął kołdrę w jednym z budynków mieszkalnych. Płomienie pojawiły się nagle, a jedna osoba została poważnie poparzona.
Na miejsce natychmiast skierowano trzy zastępy straży pożarnej oraz zespół ratownictwa medycznego. Skala obrażeń sprawiła, że zapadła decyzja o wezwaniu śmigłowca LPR.
„Kołdra została ugaszona przez mieszkańca”
Szczegóły akcji przekazał oficer prasowy straży pożarnej.
Około godziny 21 wpłynęło zgłoszenie do stanowiska kierowania, że w miejscowości Pliskowola w budynku mieszkalnym doszło do zapalenia się kołdry i poparzona jest jedna osoba. Na miejsce zadysponowane zostały trzy zastępy straży pożarnej. Po dojeździe strażaków na miejsce zdarzenia okazało się, że kołdra została ugaszona przez jednego z mieszkańców domu. Na miejsce przybył zespół ratownictwa medycznego, który zajął się poszkodowanym
– powiedział bryg. Jarosław Juszczyk z KP PSP w Staszowie.
Strażacy zabezpieczyli budynek, dokładnie sprawdzili pomieszczenia pod kątem ukrytych zarzewi ognia oraz przygotowali miejsce do lądowania śmigłowca.
Śmigłowiec nie mógł wylądować
Decydujące okazały się warunki techniczne i terenowe. Pomimo gotowości załogi LPR, śmigłowiec nie był w stanie bezpiecznie wylądować bezpośrednio w miejscu zdarzenia. Zapadła więc decyzja o zmianie planu.
Maszyna poleciała do Sandomierza, gdzie poszkodowany został przetransportowany karetką. Mężczyzna trafił pod specjalistyczną opiekę medyczną.
Edyta Karys

