Wczoraj na chwilę zrobiło się jak w filmie katastroficznym. Syreny zawyły, echo niosło się po miastach i wsiach całego regionu, a wiele osób instynktownie sięgnęło po telefony. Na szczęście to był tylko test. Ale taki, który ma znaczenie, bo sprawdza, czy w razie prawdziwego zagrożenia system zadziała bez zawahania.
W poniedziałek, między 16:55 a 18:00, syreny alarmowe były uruchamiane kilkukrotnie w całym województwie świętokrzyskim. Służby od razu uspokajały: nie było żadnego zagrożenia, nie trzeba było podejmować żadnych działań.
Jedna z syren, dobrze znana kielczanom, znajduje się na dachu Urząd Miasta Kielce.
Po otrzymaniu sygnału dyżurny, który jest na miejscu, uruchamia jednym przyciśnięciem wszystkie sygnały syreny na terenie miasta Kielce
– tłumaczy Grzegorz Motak, dyrektor Centrum Bezpieczeństwa Miasta Kielce.
60 syren i jeden system
Na terenie Kielc działa 40 syren dźwiękowych oraz 20 syren z możliwością nadawania komunikatów głosowych. Test nie był formalnością, to element budowania nowoczesnego systemu ostrzegania.
To swego rodzaju weryfikacja, ale chcemy także doskonalić system, który jest w dalszym ciągu w budowie. Dlatego chcemy na etapie budowy zauważyć, jakie obszary możemy rozwinąć
– wyjaśnia st. kpt. Marcin Bajur, rzecznik Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach.
Ogólnopolski projekt za 175 milionów
System alarmowania to jeden z filarów ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. Docelowo nowoczesne ostrzeganie ma objąć ponad 4 tysiące punktów w całej Polsce, a koszt projektu to 175 mln zł.
Urzędy, instytucje i zakłady pracy mogą sprawdzić, czy syreny prawidłowo działają, a jeśli są jakieś problemy, można dokonać napraw
– podkreśla Angelina Kosiek, rzeczniczka wojewody świętokrzyskiego.
Wiesz, co oznacza dźwięk?
Test był też sprawdzianem dla mieszkańców. Bo w sytuacji realnego zagrożenia reakcja jest kluczowa.
No w takich sytuacjach, to trzeba być skrupulatny. Trzeba włączyć od razu telewizor lub radio i czekać na komunikaty
– powiedział Portalowi Kieleckiemu jeden z mieszkańców, zapytany o to, co zrobiłby po usłyszeniu syren.
Jak przypomina Paweł Ksel, kierownik Centrum Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach, w Polsce obowiązują tylko dwa sygnały: 3-minutowy dźwięk modulowany – ogłoszenie alarmu, a także 3-minutowy dźwięk ciągły – odwołanie alarmu
Syrena to nie wszystko
Równolegle z testem syren każdy mieszkaniec regionu otrzymał alert RCB na telefon. Informacje pojawiły się także w aplikacji Regionalnego Systemu Ostrzegania. To właśnie te kanały, obok lokalnych mediów, będą kluczowe w razie realnego zagrożenia.
Ewa Sztechman

