Nie migają lampkami jak w galerii handlowej i nie grają kolęd z głośników. Tu wszystko jest prawdziwe – siano, owce, cisza i dziecięcy zachwyt. Żywa szopka znów stanęła przed klasztorem na Karczówce w Kielcach i jak co roku przyciąga rodziny, które chcą choć na chwilę zwolnić i dotknąć świąt dosłownie… ręką.
To już trzeci rok, gdy w okresie Bożego Narodzenia przed Klasztor na Karczówce pojawia się żywa szopka. Skromna, bez rozmachu, ale dokładnie taka, jaka – zdaniem gospodarzy – powinna być.
To już nasza tradycja i odpowiedź na pragnienie ludzi. Szopka jest bardzo skromna, jak przystało właśnie na szopkę, są tu cztery owce – w tym jedna czarna – i jeden baran
– mówi ks. Mariusz Zakrzewski, rektor klasztoru na Karczówce.
Oczywiście nie zabrakło najważniejszego: wizerunków Maryi, Józefa i Dzieciątka Jezus.
Dzieci wracają tu… codziennie
Żywa szopka szybko stała się miejscem, do którego nie wpada się „przy okazji”. Wielu odwiedzających wraca regularnie, szczególnie rodziny z dziećmi.
Nie mogłem się napatrzeć i nacieszyć tym. To przede wszystkim rodziny z dziećmi. Dzieci uwielbiają karmić zwierzęta, mieć z nimi kontakt. Zdarzały się codzienne odwiedziny, by tylko popatrzeć
– dodaje ks. Zakrzewski.
Owce i baran są spokojne, oswojone i bez cienia strachu podchodzą do najmłodszych, co sprawia, że szopka staje się nie tylko atrakcją, ale i pierwszą lekcją empatii.
Boże Narodzenie „na żywo”
Dla duchownych to coś więcej niż świąteczna dekoracja.
Żywa szopka w sposób żywy pozwala przeżyć tajemnicę Bożego Narodzenia i zadawać sobie te najważniejsze pytania dotyczące narodzin Chrystusa
– podkreśla rektor klasztoru.
To moment wyciszenia, refleksji i powrotu do prostoty – bez ekranów, pośpiechu i zakupowego zgiełku.
Do kiedy i w jakich godzinach?
Zwierzęta przyjechały na Karczówkę z Krajna, a szopkę można odwiedzać do połowy stycznia. Godziny są wyjątkowo przyjazne dla odwiedzających.
Zapraszamy od 6 rano, czyli od kiedy brama jest otwarta, do godziny 22
– zachęca ks. Zakrzewski.
To jedna z tych atrakcji, które nie potrzebują reklamy, wystarczy przyjść raz, by chcieć wrócić.
Przemysław Duda

