Przez lata pracowali na zleceniach, prowadzili działalność, odkładali składki i… z punktu widzenia prawa pracy byli jakby niewidzialni. Teraz to się zmienia. Od 2026 roku wchodzi w życie jedna z największych zmian w Kodeksie pracy od lat. Odczują ją także tysiące mieszkańców województwa świętokrzyskiego.
Nowe przepisy sprawią, że lata spędzone na umowach cywilnoprawnych czy we własnej firmie wreszcie zaczną się liczyć do stażu pracy. A to oznacza konkrety: więcej urlopu, wyższe dodatki, krótsze wypowiedzenia i nagrody jubileuszowe, które dotąd były poza zasięgiem wielu pracujących.
Koniec pracy „na niby”. Co się zmienia od stycznia
Do tej pory było tak, że ktoś mógł przepracować dziesięć czy piętnaście lat na zleceniu albo jako samozatrudniony, a po przejściu na etat zaczynał staż niemal od zera. Od 1 stycznia 2026 roku ten absurd zacznie znikać.
Najpierw zmiany obejmą sektor finansów publicznych. To oznacza urzędy, szkoły, szpitale, przychodnie, instytucje kultury, uczelnie, jednostki samorządowe, ZUS czy NFZ. Od 1 maja 2026 roku nowe zasady obejmą już wszystkich pracodawców w Polsce, także prywatnych.
Eksperci szacują, że na nowych przepisach skorzysta nawet dwa miliony osób. W Świętokrzyskiem to m.in. pracownicy ochrony zdrowia, nauczyciele, urzędnicy, ale też osoby, które przez lata dorabiały na zleceniach i dopiero teraz przechodzą na etat.
Jakie lata pracy wreszcie się wliczą
Nowe prawo pozwoli doliczyć do stażu pracy okresy, które dotąd były pomijane. Chodzi między innymi o prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej, współpracę z osobą prowadzącą firmę, wykonywanie umów zlecenia, agencyjnych i umów o świadczenie usług. Wliczana będzie także praca w spółdzielniach rolniczych i kółkach rolniczych, a także udokumentowana praca zarobkowa za granicą, jeśli nie była etatem.
Co ważne, do stażu będzie można doliczyć także okres zawieszenia działalności gospodarczej związany z opieką nad dzieckiem. To dobra wiadomość zwłaszcza dla kobiet, które przez lata traciły na takich przerwach podwójnie.
Bez papierów się nie obejdzie. Kluczowe zaświadczenie z ZUS
Jest jednak jeden haczyk. Nowe prawa nie zadziałają automatycznie. Żeby pracodawca mógł doliczyć wcześniejsze okresy do stażu, pracownik będzie musiał je udokumentować. Kluczowe będzie zaświadczenie z ZUS.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych potwierdzi te okresy, w których dana osoba podlegała ubezpieczeniom emerytalnym i rentowym, opłacała składki lub była zgłoszona do ubezpieczenia zdrowotnego, na przykład w ramach tzw. ulgi na start. ZUS będzie mógł potwierdzić także okresy opieki nad dzieckiem, za które finansowane były składki.
Bez takiego dokumentu pracodawca nie będzie mógł doliczyć stażu, nawet jeśli ktoś faktycznie pracował przez wiele lat. Eksperci radzą, by nie czekać do ostatniej chwili i już teraz uporządkować swoją historię zawodową.
Więcej urlopu i wyższe dodatki. To realne pieniądze
Dłuższy staż pracy to nie jest abstrakcja. To konkretne przywileje. Po przekroczeniu dziesięciu lat pracy pracownik zyskuje prawo do 26 dni urlopu zamiast 20. W wielu instytucjach rośnie też dodatek stażowy, pojawiają się nagrody jubileuszowe i korzystniejsze warunki wypowiedzenia umowy.
Dla wielu mieszkańców regionu to będzie pierwszy moment, gdy lata pracy na zleceniu czy własnej działalności faktycznie zaprocentują. I choć formalności mogą odstraszać, gra toczy się o realne korzyści.
Rewolucja, na którą czekano latami
Nowelizacja Kodeksu pracy to symboliczny koniec epoki, w której część pracowników była traktowana jak pracownicy drugiej kategorii. Od 2026 roku praca ma się liczyć, niezależnie od tego, na jakiej była umowie.
Dla tysięcy osób w Świętokrzyskiem to może być najważniejsza zmiana w prawie pracy od lat. Trzeba tylko pamiętać o jednym: bez wizyty w ZUS i odpowiednich dokumentów nawet najlepsze przepisy nie zadziałają.
Marta Grasegger

