Na pierwszy rzut oka są powody do ostrożnego optymizmu: więcej urodzeń, mniej zgonów i lekki wzrost liczby mieszkańców. Ale gdy zajrzeć głębiej w statystyki, obraz Kielc staje się dużo bardziej niepokojący. Miasto, mimo chwilowych odbić, systematycznie traci ludzi, a decyzje o zakładaniu rodzin i formalnych związków są odkładane na później albo… wcale nie zapadają.
Dane z Urzędu Stanu Cywilnego za 2025 rok pokazują miasto pełne sprzeczności, ale trudno o lepszy obraz tego, gdzie jesteśmy i w które miejsce zmierzamy. Można przejść obok nich obojętnie, ale lepiej wyciągnąć wnioski już dzisiaj podjąć i podjąć konkretne działania.
Dzieci wracają, ale to wciąż za mało
Najbardziej pozytywna, a jednocześnie sensacyjna informacja, dotyczy urodzeń w Kielcach. W 2025 roku w kieleckim USC zarejestrowano ponad 4,5 tysiąca noworodków. To więcej niż rok wcześniej, gdy było ich 4368. Problem w tym, że to wciąż znacznie mniej niż kilka lat temu, bo na przykład w 2020 roku, Kielce notowały ponad 5600 urodzeń. Eksperci z którymi rozmawiał Portal Kielecki nie mają złudzeń, że to raczej chwilowe odbicie niż trwały trend.
Gdyby takie dane powtórzyły się jeszcze przez dwa lub trzy lata, moglibyśmy mówić o pozytywnym procesie. Nie chcę zapeszać, ale to będzie bardzo trudne do powtórzenia w kolejnych latach
– powiedział nam jeden z kieleckich socjologów.
Julia i Aleksander rządzą w Kielcach
Urząd Stanu Cywilnego podsumował też najpopularniejsze imiona nadawane dzieciom, pisaliśmy już o tym dwa tygodnie temu. Wśród dziewczynek królowały: Julia – 82 razy, Laura – 81 razy i Zuzanna – 78 razy. U chłopców wyraźnie wygrywał Aleksander – aż 100 razy, Nikodem – 93 oraz Jan – 90 razy.
Jak widać, wśród mieszkańców Kielc, moda na klasykę trzyma się więc mocno.
Śluby? Coraz rzadziej
Zdecydowanie gorzej wyglądają statystyki małżeństw. W 2025 roku w Kielcach zawarto zaledwie 804 śluby. W tym 233 konkordatowe, 292 cywilne. Pozostałe, to to rejestracje aktów zagranicznych. Mimo prawnych możliwości, tylko 19 ceremonii odbyło się poza USC
To kolejny rok spadków. Formalizacja związków traci na znaczeniu, a mieszkańcy coraz częściej wybierają związki nieformalne lub odkładają ślub na „kiedyś”.
Mniej zgonów, ale to nie zmienia trendu
Statystyki zgonów przynoszą umiarkowanie dobre wiadomości. W 2025 roku w Kielcach odnotowano 3233 zgony, czyli mniej niż rok wcześniej. To jednak za mało, by realnie odwrócić demograficzny kurs miasta.
Liczba mieszkańców rośnie… tylko na chwilę
Na początku stycznia 2026 roku Kielce liczyły 174 999 mieszkańców. To o 1215 osób więcej niż rok wcześniej. Władze mogą mówić o dodatnim bilansie, ale liczby nie pozostawiają złudzeń.
W dłuższej perspektywie miasto się wyludnia i dla porównania, w 2020 roku Kielce liczyły 183 086 mieszkańców, a w 2026 roku już już tylko 174 999 mieszkańców. To ponad 8 tysięcy osób mniej w ciągu kilku lat. Kielce tracą mieszkańców szybciej, niż są w stanie ich „odrobić” urodzeniami czy meldunkami czasowymi.
Miasto sprzeczności
Kielce wchodzą w 2026 rok z mieszanką dobrych i złych sygnałów. Więcej dzieci i mniej zgonów dają chwilę oddechu, ale mniej ślubów i długofalowy odpływ mieszkańców pokazują, że problem jest głębszy. Demografia nie zmienia się z roku na rok. Ale to, co dziś wygląda jak statystyka, jutro stanie się realnym wyzwaniem dla rynku pracy, szkół i całego miasta.
Edyta Karys

