Jeszcze kilka lat temu porodówki pękały w szwach. Dziś liczy się każde dziecko, każdy poród, każda decyzja młodej kobiety. Dlatego w Kielcach zapadła decyzja, która ma przyciągać przyszłe mamy nie obietnicami, ale konkretem: 10 tysięcy złotych za każde 50. narodziny.
„Musiałam coś poświęcić. Ale nie żałuję”
Decyzja o posiadaniu dzieci nie jest dziś wśród młodych oczywista. Wpływ na to ma wiele czynników i nie chodzi tylko o kwestie obyczajowe i „modowe”. Dla wielu młodych istotne znaczenie mają także kwestie finansowe. W rzeczywistości, nie chodzi jednak o pieniądze, bo to jest decyzja na całe życie.
Pod Wojewódzkim Szpitalem Zespolonym w Kielcach spotykamy młodą kobietę w ciąży. Pytamy ją o decyzję dotyczącą macierzyństwa. W jej słowach radość miesza się z refleksją.
Dla mnie to było oczywiste, że chcemy mieć z mężem dziecko i to nie tylko jedno. Wiem jednak, że wśród moich koleżanek, nie jest to decyzja oczywista i nie decydują się na dzieci. Górę biorą inne sprawy i nie chodzi wcale o pieniądze, ale często o to, aby nie podejmować się takiego zobowiązania na lata. Ja się zdecydowałam, bo to jest najpiękniejsza sprawa wżyciu, dać życie
– powiedziała Portalowi Kieleckiemu pani Julita.
Takich historii jest coraz mniej. Lekarze widzą to każdego dnia. Sale porodowe, które jeszcze dekadę temu pracowały bez przerwy, dziś mają wolne terminy.
Było 11 tysięcy. Jest 6,5 tysiąca. I to nie koniec spadków
Statystyki nie zostawiają złudzeń. W 2018 roku w Świętokrzyskiem rodziło się ponad 11 tysięcy dzieci rocznie. Dziś ta liczba stopniała niemal o połowę. A Polska jako całość? Jest jeszcze gorzej.
Zaczynałem pracę, gdy w Polsce rodziło się około 760 tysięcy dzieci rocznie. W 2024 roku było ich zaledwie 250 tysięcy. Rok 2025 będzie jeszcze gorszy. To jest dramat
– mówi naszemu portalowi Grzegorz Świercz, kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii w Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach.
I dodaje bez ogródek:
To nie jest chwilowy kryzys. To trwały trend
10 tysięcy złotych. Bez konkursów. Bez haczyków
Właśnie dlatego samorząd województwa zdecydował się na ruch, który ma działać na wyobraźnię. Od tego roku co 50. dziecko urodzone w szpitalu na Czarnowie dostanie jednorazowo 10 tysięcy złotych. Gotówką, na start, na pieluchy, rehabilitację i opiekę. Jest oczywistym, że nikt nie zdecyduje się na dziecko dla pieniędzy, ale chodzi o to, aby wysłać w świat sygnał, że dziecko to jest wartość, a nie obciążenie.
To kolejny krok, żeby realnie zachęcać świętokrzyskie rodziny do powiększania się
– mówi marszałek województwa świętokrzyskiego Renata Janik.
Na program zabezpieczono blisko 400 tysięcy złotych, a to nie wszystko. Każde dziecko urodzone w regionie otrzymuje także Świętokrzyską wyprawkę dla malucha. To nie jest dużo, ale ważne jest to, aby w każdej instytucji i w każdym miejscu w Polsce, a w tym przypadku w Świętokrzyskim, oczywistym było, że dla matek decydujących się na dzieci… dosłownie wszystko!
Jedna trzecia regionu rodzi w Kielcach
Dziś co trzecie dziecko ze Świętokrzyskiego rodzi się w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym. To efekt nowoczesnego bloku porodowego, sprzętu, zespołu i co podkreślają pacjentki, poczucia bezpieczeństwa.
Roczniki wyżowe schodzą z puli rozrodczej. W ich miejsce wchodzą znacznie mniej liczne roczniki. Ubywa kobiet zdolnych do rodzenia. Do tego zmienia się model rodziny i obyczajowość
– tłumaczy dr Świercz.
Porodówki pod ścianą. „One się nie bilansują”
Demograficzny zjazd ma też drugą twarz. To zagrożenie dla istnienia mniejszych oddziałów położniczych.
Oddziały położnicze i neonatologiczne generują straty. One się nie bilansują, ale są absolutnie niezbędne
– mówi Małgorzata Kałuża, rzecznik szpitala w Starachowicach.
Szpitale walczą więc standardami. W Starachowicach każda rodząca ma dostęp do znieczulenia. Inaczej się dziś nie da.
Według GUS do 2060 roku Polska straci ponad 6,5 miliona mieszkańców. To oznacza mniej szkół, mniej pracowników, mniej podatników. I więcej pustych domów. Dlatego 10 tysięcy za dziecko to nie fanaberia. To sygnał desperacji, ale i próba zatrzymania procesu, który już się rozpoczął.
Robert Bagiński

