Koniec sielanki i ładowania baterii! Piłkarze ręczni Industrii Kielce wrócili do pracy, ale widok w hali był co najmniej osobliwy. Zamiast potężnej armii Talanta Dujszebajewa, na parkiecie pojawiła się zaledwie garstka zawodników. Czy to kryzys? Nic z tych rzeczy! To efekt nadchodzącego Euro 2026, które „rozpędziło” kieleckie gwiazdy po całej Europie.
Na placu boju została tylko szóstka twardzieli i zupełnie nowy „kat” od przygotowania fizycznego!
Kadrowy krajobraz po bitwie
Poniedziałkowy poranek w Hali Legionów nie przypominał typowego treningu gigantów. Na zajęciach zameldowało się zaledwie sześciu graczy: Adam Morawski, Łukasz Rogulski, Theo Monar, Jorge Maqueda, Szymon Sićko oraz Marcel Latosiński. Gdzie reszta? Aż dziewięciu kieleckich asów szykuje się do walki o medale Mistrzostw Europy w Skandynawii!
Ten styczniowy okres przygotowawczy jest specyficzny, bo w treningach bierze udział mała liczba zawodników. Ciężko jest zbudować zajęcia i trenerzy muszą więcej „improwizować”
– przyznaje szczerze Szymon Sićko, który sam wraca do wielkiej formy.
Nowy „spec” od wyciskania potu
Największą nowością nie był jednak okrojony skład, a postać na trenerskiej ławce. Krzysztofa Palucha zastąpił Mariusz Skuta – człowiek, który o przygotowaniu fizycznym wie wszystko. To doświadczony fachowiec, który wcześniej „prostował kości” piłkarzom Korony Kielce i Pogoni Szczecin. Teraz ma sprawić, by kieleccy gladiatorzy byli nie do zdarcia w decydującej fazie sezonu.
Przez najbliższy tydzień to właśnie on, wspólnie z Krzysztofem Lijewskim, będzie wyciskał siódme poty z pozostałych w domu zawodników. Rano, ciężka praca motoryczna, po południu – piłki.
Dramat gwiazdora i reprezentacyjne nadzieje
Niestety, nie obyło się bez fatalnych wieści. Aleks Vlah, który miał błyszczeć na Euro, zamiast na turniej, trafił do gabinetów lekarskich. Kontuzja mięśnia dwugłowego wyeliminowała go z gry. Tymczasem oczy kieleckich kibiców będą zwrócone na Polskę, Francję, Hiszpanię i Słowenię, bo to tam o chwałę powalczą m.in. Moryto, Olejniczak czy bracia Dujszebajew.
Mamy wszystko rozpisane od A do Z. Stopniowo będziemy zwiększać obciążenia. Chłopaki mieli czas na regenerację, naładowali baterie. Teraz czas na ciężką pracę
– uspokaja Krzysztof Lijewski.
Kiedy reszta dołączy do ekipy? Wszystko zależy od tego, jak komu pójdzie na Mistrzostwach. Jedno jest pewne – w Kielcach nikt nie zamierza próżnować!
Roman Opolski

