Gdy uczniowie kieleckiego „Katolika” szykowali się do lekcji, w murach ich szkoły rozgrywały się sceny niczym z filmu katastroficznego. Pęknięty hydrant zamienił korytarze w rwące potoki, a piwnice w głębokie rozlewiska. Decyzja mogła być tylko jedna: natychmiastowa ewakuacja i zawieszenie zajęć.
Chwilę później, zamiast z piórami w rękach, nauczyciele i obsługa szkoły stanęli do walki z żywiołem ramię w ramię ze strażakami.
Konserwator przecierał oczy ze zdrady
Dramat zaczął się w środę przed świtem. Jako pierwszy do pracy przyszedł konserwator, który zamiast suchego korytarza zastał jezioro. Nie wiadomo, od ilu godzin woda z uszkodzonego hydrantu pod ciśnieniem zalewała budynek. Skala zniszczeń jest porażająca.
Została zalana połowa korytarza na parterze, gdzie znajduje się uszkodzony hydrant, a następnie schodami woda popłynęła na niższą kondygnację gdzie są kotłownia i szatnie. Woda przesiąkała także przez gipsowy strop. Najwięcej dostało się do najniżej położonego pomieszczenia, piwnicy znajdującej się pod starą sala gimnastyczną
– relacjonuje ks. Jacek Kopeć, dyrektor placówki.
Szkoła pod wodą: 20 centymetrów mułu i wilgoci
Straż pożarna, która błyskawicznie pojawiła się na miejscu, natychmiast uruchomiła pompy. W najniższych punktach szkoły lustro wody sięgało 20 centymetrów. Zalane zostały nie tylko szatnie, ale i serce szkoły, czyli kotłownia. Wilgoć wdarła się w ściany i sufity, niszcząc mienie, którego wartość będzie szacowana przez najbliższe dni.
Z uwagi na powagę sytuacji i brak możliwości bezpiecznego prowadzenia lekcji, dyrekcja w porozumieniu z Biskupem Ordynariuszem oraz Kuratorem Oświaty podjęła radykalną decyzję. Szkoła Podstawowa i Liceum pozostaną zamknięte aż do ferii zimowych.
Dzieciom, które przyjechały do szkoły zapewniliśmy opiekę do czasu odebrania przez rodziców. O całej sytuacji poinformowałem księdza biskupa ordynariusza, który jest organem prowadzącym placówkę, sugerując także, aby zawiesić zajęcia
– podkreśla ks. Jacek Kopeć.
Co dalej z „Katolikiem”?
Zajęcia zostają zawieszone do 19 stycznia, czyli do oficjalnego rozpoczęcia ferii w regionie. Budynek musi zostać teraz profesjonalnie osuszony, a instalacje sprawdzone. Walka z wodą zakończona, ale walka ze skutkami zalania i wilgocią dopiero się zaczyna. Straty mogą iść w dziesiątki tysięcy złotych.
Edyta Karys

