Niedzielne popołudnie nad zalewem w Sielpi, nazywanym często „Świętokrzyską Ibizą”, o mało nie zamieniło się w żałobę. Chwila brawury i zaufanie do zdradliwej tafli lodu doprowadziły do mrożących krew w żyłach scen. Pod spacerującą kobietą nagle pękł lód, a ona sama wpadła do lodowatej wody!
Śmiertelna pułapka pod nogami
Wszystko wydarzyło się przed godziną 14:00. Nic nie zapowiadało nadchodzącej katastrofy. Kobieta, korzystając z zimowej aury, wybrała się na spacer ze swoim czworonożnym pupilem. Zamiast jednak trzymać się brzegu, postanowiła wejść na zamarzniętą powierzchnię zbiornika. To był fatalny błąd.
Nagle ciszę przerwał huk pękającej tafli. Lód pod stopami spacerowiczki rozpadł się w ułamku sekundy, a kobieta wylądowała w przeszywająco zimnej wodzie.
Dramatyczna walka o każdy oddech
Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe. Sygnał o wypadku postawił na nogi strażaków z Końskich. Każda sekunda spędzona w wodzie o temperaturze bliskiej zeru to potworne ryzyko hipotermii i zatrzymania akcji serca.
Przed godziną 14 otrzymaliśmy zgłoszenie, że w Sielpi, na zbiorniku wodnym załamał się lód pod kobietą, która spacerowała z psem
– relacjonuje mł. bryg. Mariusz Czapelski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Końskich.
Cud nad zalewem
Kiedy ratownicy pędzili na sygnale, by wydrzeć kobietę z objęć śmierci, stał się cud. Dzięki ogromnej determinacji i resztkom sił, spacerowiczka zdołała o własnych siłach wydostać się na brzeg jeszcze przed przybyciem służb.
Choć tym razem historia skończyła się szczęśliwie, strażacy ostrzegają: lód na zbiornikach wodnych nigdy nie jest bezpieczny! Przy obecnych wahaniach temperatury wchodzenie na zamarznięte jeziora to rosyjska ruletka. Tym razem życie wygrało, ale następnym razem lód może już nie wypuścić swojej ofiary.
Magda Wydra

