To się nie mieści w głowie! W biały dzień, w środku miasta, bezwzględni wandale dokonali brutalnego ataku na wiarę i pamięć mieszkańców Kielc. Z ulicy Sandomierskiej zniknęła ukochana przez wiernych kapliczka Matki Bożej. Sprawcy działali jak profesjonalni drwale: użyli piły mechanicznej, by ściąć drewniany obiekt i wywieźć go w nieznanym kierunku.
Kielce huczą od plotek, a wierni przecierają oczy ze zdumienia: gdzie podziała się Maryja? To był akt profanacji bez precedensu w mieście, bo kapliczka przetrwała czasy komunizmu, ale nie udało jej się przetrwać tzw. demokracji walczącej. Wszystko w czasach, gdy słowa „tolerancja” odmienia się przez wszystkie przypadki.
Jeden z mieszkańców, przejeżdżając obok Zieleni Miejskiej, zauważył przerażający widok: puste miejsce tam, gdzie od dekad stała figura. Zamiast kapliczki, o którą dbali pracownicy pobliskich zakładów, został tylko świeżo ścięty pień.
Zuchwały atak z piłą w ręku
Relacja ks. Łukasza Zygmunta, rzecznika Kurii Diecezjalnej, mrozi krew w żyłach. Sprawcy nie mieli żadnych zahamowań.
Jeden z parafian, przejeżdżając dziś w tym miejscu, dokładnie przy ulicy Sandomierskiej 245, naprzeciwko Zieleni Miejskiej, zauważył, że nie ma figury Matki Bożej. Podjechał bliżej i dostrzegł, że została ona prawdopodobnie ścięta jakimś narzędziem. Ksiądz proboszcz przyjechał dziś do Zieleni Miejskiej do pani dyrektor, pytając, czy coś wiedzą na ten temat. Okazało się, że również nic nie wiedzieli. Sprawa została zgłoszona na policję
– tłumaczy Portalowi Kieleckiemu duchowny.
To nie był zwykły obiekt – to pomnik ludzkich tragedii
To, co najbardziej bulwersuje mieszkańców, to historia tego miejsca. Kapliczka przy ul. Sandomierskiej stała tam od lat 70. XX wieku, ale jej korzenie sięgają znacznie głębiej. Najpierw upamiętniała zamordowanego partyzanta, a później stała się symbolem niewyobrażalnego bólu rodziców, którzy stracili syna.
W latach siedemdziesiątych doszło tu jednak do tragicznego wypadku – zginął syn lekarzy pochodzących z tych terenów. To właśnie oni ufundowali kapliczkę Matki Bożej. Była ona czczona przez wielu wiernych, ale także przez dyrekcję i pracowników Zieleni Miejskiej zawsze były tu kwiaty, a sama kapliczka była zadbana. Tymczasem, jak się okazuje, kapliczki już nie ma. Z tego, co widzimy, została prawdopodobnie ścięta kilka dni temu i zabrana przez sprawców
– dodaje ks. Łukasz Zygmunt.
Seria profanacji w diecezji
To nie pierwszy raz, gdy w regionie dochodzi do tak drastycznych scen. Wandalizm wymierzony w przedmioty kultu religijnego przybiera na sile, co wywołuje smutek i gniew nie tylko osób wierzących, ale wszystkich szanujących historię.
Bulwersujące jest to, że została ona zniszczona i skradziona, fizycznie nie ma jej już w tym miejscu. Niestety, jest to kolejna sprawa z ostatnich lat, dotycząca wandalizmu i niszczenia przedmiotów kultu religijnego: krzyży czy figur. Dziś jest to figura Matki Bożej, ale znamy także inne podobne sytuacje, które miały miejsce na terenie diecezji kieleckiej. Ksiądz biskup bardzo ubolewa z tego powodu i prosi o modlitwę za sprawców
– apeluje rzecznik Kurii.
Policja na tropie wandalizmu
Funkcjonariusze z Kielc zabezpieczyli już miejsce zdarzenia i szukają świadków, którzy mogli widzieć kogoś z piłą mechaniczną w okolicach ulicy Sandomierskiej w ostatnich dniach.
Na miejsce udali się funkcjonariusze, którzy wykonali niezbędne czynności. Ustalamy jak doszło do tego zdarzenia
– potwierdza st. asp. Jacek Borek z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.
Czy to był chuligański wybryk, czy zaplanowana kradzież na zlecenie? Mieszkańcy liczą na szybkie ujęcie sprawców i powrót figury na jej dawne miejsce.
Adam Wijas

