Choć na boisku emocje sięgają zenitu, prawdziwa siła klubu drzemie w jego historii i ludziach, którzy za żółto-czerwone barwy dawali się pokroić. Korona Kielce odpala właśnie „bombę”, która ma zjednoczyć trybuny jak nigdy dotąd. Rusza projekt „Ambasadorzy Korony”, a do gry wracają nazwiska, na widok których każdemu fanowi szybciej bije serce.
Jak sprawić, by młodzi fani marzący o sukcesach poczuli tę samą chemię co starzy bywalcy „Młyna”? Władze klubu znalazły receptę: zaprosić do współpracy tych, którzy budowali tożsamość Korony przez ostatnie dwie dekady. To nie będą tylko „figuranci”, ale legendarni zawodnicy i trenerzy wejdą do akcji na pełnych obrotach.
Legendy wracają do domu
Klub chce, by dawni herosi pomagali w promocji i przede wszystkim rozmawiali z ludźmi. Chodzi o budowanie wizerunku klubu, ale również dobrych relacji z kibicami.
Chcielibyśmy ich czynnie włączyć w życie obecnego klubu, żeby pomagali nam marketingowo, PR-owo, a także żeby byli tymi ambasadorami, reprezentując nasz klub w spotkaniach z kibicami
– wyjaśnia Michał Siejak, dyrektor ds. marketingu Korony Kielce.
Dla samych zawodników to powrót do miejsca, gdzie zostawili zdrowie i serce. Maciej Korzym, którego waleczność do dziś wspominają kieleckie trybuny, nie kryje wzruszenia z powodu udziału w inicjatywie.
Bardzo miło, że Michał o nas pamięta. To miłe uczucie i zawsze wracam tu chętnie, bo dobrze się tu czuje
– podkreśla Ambasador Korony.
Lekcja charakteru dla młodych
Projekt ma mieć też wymiar edukacyjny. W czasach, gdy piłkarze często zmieniają kluby jak rękawiczki, „Ambasadorzy” mają przypominać, co to znaczy przywiązanie do barw. Kolejne odsłony projektu będą odkrywać inne karty z historii klubu, angażując reprezentantów różnych epok.
Kamil Kuzera, człowiek-instytucja w kieleckiej piłce, widzi w tym głębszy sens.
Ci ludzie pewnie też mają swoje do opowiedzenia i pokazania, ale i przekazania młodemu pokoleniu, że warto pamiętać o historii, bo ta historia jest bogata
– zaznacza Kuzera.
Wspólna walka o lepsze jutro
Klub liczy na to, że widok starych znajomych na stadionie przyciągnie tych fanów, którzy ostatnio rzadziej zaglądali na mecze. Jacek Kiełb, ikona i ulubieniec publiczności, stawia sprawę jasno: liczy się tylko przyszłość Korony.
To było i trzeba patrzeć naprzód. Jeżeli ludzie się dobrze identyfikują z nami, że możemy wspólnie wspierać Koronę, to jest tylko przyjemność
– mówi „Ryba”.
„Ambasadorzy Korony” to coś więcej niż wspomnienia przy kawie. To budowanie armii wiernych kibiców, dla których Korona to nie tylko jeden sezon, ale całe życie. Bo w Kielcach wspólnota trwa wiecznie!
Anna Barwinek

