To nie był zwykły sparing, to była prawdziwa wojna nerwów! Piłkarze Korony Kielce weszli w zwarcie z europejskim gigantem, Dynamem Kijów, i wyszli z tego starcia z podniesioną przyłbicą. Choć bramki nie padły, na murawie w Turcji wióry leciały, a kieleccy fani mogą otwierać szampana, bo ich ulubieńcy wyglądają przed ligą na twardzieli, których nie przestraszy nawet wielka marka.
Kielecki walec wciąż niepokonany! Po rozbiciu CSKA Sofia i Spartaka Trnawa, podopieczni Jacka Zielińskiego stanęli przed ścianą – legendarnym Dynamem Kijów. I co? I nic! Ukraińcy dwoili się i troili, ale kielecka obrona stała jak zamurowana.
Trener pęka z dumy
Jacek Zieliński nie krył satysfakcji. To był test z najwyższej półki, a jego ekipa nie spuchła pod presją wielkiego rywala.
Myślę, że to była najlepsza nasza gra kontrolna na tym obozie z niezwykle wymagającym przeciwnikiem. Bardzo intensywny mecz, wynik bezbramkowy, ale cieszę się, że mogliśmy się skonfrontować z tak dobrym zespołem. Wyglądaliśmy na jego tle całkiem dobrze
– ocenił trener Jacek Zieliński.
Dramat lidera i szwedzka zagadka
Kibicom na moment zamarły serca, gdy na murawie pojawił się Dawid Błanik. As Korony, który niedawno walczył ze złamanym palcem, wrócił do gry, ale plac boju opuścił już po 25 minutach. Czy to odnowiony uraz?
Dawid miał zagrać 25 minut i tyle zagrał. W następnych sparingach będziemy mu dawać więcej czasu. Dzisiaj miał takie małe starcie i upadł na tę rękę, bałem się trochę o to, ale jest OK
– uspokajał natychmiast szkoleniowiec.
Tymczasem fani ostrzą sobie zęby na debiut nowej gwiazdy. Szwed Simon Gustafson, który dopiero co złożył podpis pod kontraktem, na razie musi jednak „doładować akumulatory”. W piątkowym starciu z Vojvodiną raczej go nie zobaczymy. – Musimy go jeszcze trochę przygotować – ucina Zieliński.
Grali jak równy z równym
Mimo że Dynamo to marka uznana w całej Europie, piłkarze z Kielc nie czuli żadnych kompleksów. Wiktor Długosz jasno stawia sprawę: to był „mega wymagający” sprawdzian, który napawa wielkim optymizmem.
To był mega wymagający przeciwnik i cieszymy się z tego, że postawiliśmy się takiej drużynie. Uważam, że graliśmy jak równy z równym. Mieliśmy nawet swoje okazje, więc uważam, że sparing napawa optymizmem
– podsumował skrzydłowy Wiktor Długosz.
Nawet obóz rywala był pod wrażeniem postawy Polaków. Maciej Kędziorek, asystent trenera Dynama, przyznał szczerze:
– Chcieliśmy zagrać z dobrym rywalem i myślę, że nam się to udało zrealizować. Korona zawiesiła wysoko poprzeczkę. Wiadomo, że jesteśmy na innym etapie przygotowań, bo my dopiero zaczynamy zimowy obóz.
Kurs na Warszawę!
Teraz przed Koroną ostatni akcent tureckiej przygody – piątkowe starcie z FK Vojvodina Nowy Sad. Potem powrót do domu i… godzina zero. 1 lutego Żółto-Czerwoni meldują się na Łazienkowskiej. Jeśli zagrają z Legią tak jak z Dynamem, w stolicy może dojść do trzęsienia ziemi!
Alicja Martowska

