Mieszkańcy i turyści mogą wreszcie odetchnąć z ulgą! Czarny scenariusz, który zakładał 6 lat robót i 100 milionów złotych strat, wylądował w koszu. Tama w Cedzynie, która jeszcze rok temu przeciekała jak stare sito, została uszczelniona w rekordowym tempie. Gdyby nie ta inwestycja, wystarczyłaby jedna większa ulewa, by woda zalała domy w Kielcach!
Urzędnicy posłuchali ludzi i zamiast gigantycznego placu budowy mamy sukces, który uratował wakacje i biznesy.
Jeszcze niedawno nad Cedzyną wisiały czarne chmury. Tama była w tak fatalnym stanie, że poziom wody trzeba było obniżyć o dramatyczne dwa metry. Odkryte, wyschnięte brzegi straszyły spacerowiczów, a wędkarze i przedsiębiorcy drżeli o swoją przyszłość. Padły mrożące krew w żyłach słowa: „Gdyby zapora puściła, Kielce byłyby zagrożone!”.
Technologia rodem z kosmosu
Zamiast sześcioletniej męczarni, robotnicy uwinęli się w zaledwie trzy miesiące! Jak to możliwe? Zastosowano innowacyjną technologię, dzięki której nie trzeba było osuszać całego zalewu. Robotnicy pracowali na dwie zmiany, by zdążyć przed zimą.
Stoimy na zaporze praktycznie odnowionej. To 16 metrów ścianki betonowo-cementowej wzmocnionej specjalną plastikową przesłoną. Jest sto razy szczelniejsza niż cokolwiek, co stosowano wcześniej!
– mówi z dumą Wojciech Kozak z Wód Polskich.
Bunt przedsiębiorców przyniósł skutek!
To nie był tylko zwykły remont, to była walka o przetrwanie lokalnego biznesu. Pierwotne plany zakładały spuszczenie wody na lata, co oznaczałoby bankructwo dla wypożyczalni sprzętu, barów i hoteli. Ludzie powiedzieli głośne „DOŚĆ!”. Presja mieszkańców i wójta gminy Górno, Przemysława Łysaka, przyniosła efekt.
Wody Polskie poszły na kompromis: priorytetem stało się bezpieczeństwo, a kontrowersyjne plany „renaturyzacji” (czyli zamiany zalewu w błotniste bajoro) odłożono na półkę. Dzięki temu Cedzyna nie tylko nie zatopi Kielc, ale wciąż będzie turystyczną perłą regionu!
Koniec z lękiem o powódź
Dziś, choć zalew skuty jest lodem, pod śniegiem kryje się nowa, potężna konstrukcja. Paweł Taborski z Wód Polskich stawia sprawę jasno: widmo zalania pobliskich domów zostało zażegnane. Inwestycja w Cedzynie to dowód na to, że gdy urzędnicy zaczną rozmawiać z ludźmi, da się znaleźć wyjście nawet z beznadziejnej sytuacji.
Adam Wijas

