To ma być handlowy „złoty interes”, ale nie dla polskich rolników. Unia Europejska, pod dyktando Berlina, szykuje polskiemu rolnictwu egzekucję w białych rękawiczkach, bo umowa z krajami Mercosur to będzie zalew taniej, chemicznej żywności z Ameryki Południowej, która ma uratować niemiecki przemysł kosztem polskich rodzinnych gospodarstw.
Wizyta europosła Prawa i Sprawiedliwości Arkadiusza Mularczyka w stolicy województwa świętokrzyskiego stała się okazją do obnażenia mechanizmów, jakie stoją za próbą przeforsowania umowy z krajami Ameryki Południowej. Mularczyk nie gryzł się w język, wskazując na skrajny egoizm Berlina, który w umowie Mercosur widzi jedynie szansę na zysk dla własnej gospodarki.
Niemcy nie mają żadnego szacunku dla polskiego rolnika
– tak o kontrowersyjnej umowie Mercosur mówił dziś w Kielcach europoseł PiS.
Politycy PiS ostrzegają, że proces przyjmowania dokumentu, mimo zaskarżenia go do Trybunału Sprawiedliwości UE, jest skażony pośpiechem i brakiem transparentności. Według nich Bruksela chce postawić Polskę przed faktami dokonanymi.
Widzimy, że ta umowa jest priorytetem dla Komisji Europejskiej, dla przewodniczącej Ursuli Von Der Leyen, dla Niemiec. Można powiedzieć, że jest siłą przepychana przez procedury w Unii Europejskiej
– przekonywał Mularczyk.
Podwójne standardy Brukseli
Lokalni działacze i rolnicy ze Świętokrzyskiego podkreślają absurd sytuacji: z jednej strony Unia nakłada na naszych producentów mordercze wymogi „Zielonego Ładu”, z drugiej – pozwala na import towarów produkowanych bez żadnej kontroli. Mirosław Fucia, prezes Świętokrzyskiej Izby Rolniczej, wskazuje na brutalną dysproporcję w traktowaniu producentów.
Unia Europejska nam od wielu lat nakreśla plany i wycofuje substancje czynne używane do produkcji. Natomiast te produkty, które miałyby przyjeżdżać z krajów Mercosur, nie musza takich wymogów spełniać. Dlatego my rolnicy się na to nie zgadzamy
– mówił Fucia.
Rząd pod ostrzałem: Przespaliście interes narodowy?
Podczas gdy rolnicy alarmują o zagrożeniu, przedstawiciele koalicji rządzącej próbują stosować taktykę odwracania uwagi, wytykając opozycji działania sprzed lat. Wicewojewoda świętokrzyski Michał Skotnicki z PSL sugeruje, że to europosłowie PiS powinni wcześniej zablokować niekorzystne zapisy.
Ja się dziwię, że teraz protestują europarlamentarzyści PiS, przecież oni mogli zablokować te rzeczy, lub tak ułożyć tą umowę, żeby była w miarę korzystna dla polskiego rolnictwa. Nie zrobili tego
– twierdzi Skotnicki.
Fakty są jednak nieubłagane: umowa Mercosur jest obecnie na ostatniej prostej, a zaskarżenie jej do Trybunału jedynie odsuwa egzekucję o kilkanaście miesięcy. Rolnicy oczekują od obecnego rządu realnego veta, a nie szukania winnych w przeszłości. Walka o to, czy polski rynek zostanie zalany tanią żywnością, dopiero się zaczyna.
Adam Wijas

