To nie są żarty, ale wręcz to walka o przetrwanie na każdym metrze asfaltu. Niedzielny poranek przywitał mieszkańców województwa świętokrzyskiego prawdziwym horrorem. Marznący deszcz w mgnieniu oka zamienił drogi i chodniki w zabójcze ślizgawki. Sytuacja jest dramatyczna, a komunikaty płynące ze służb nie pozostawiają złudzeń: jeśli nie trzeba, lepiej nie wychodzić z domu i nie wsiadać za kółko!
Szklanka na drogach. Drogi lokalne to pułapki!
Kierowcy, którzy zaryzykowali wyjazd, przeżywają chwile grozy. Najgorsza sytuacja panuje na trasach lokalnych i osiedlowych uliczkach, gdzie piaskarki jeszcze nie dotarły. Przykładem dramatu jest trasa Warzyn – Deszno w powiecie jędrzejowskim, która przypomina profesjonalną płytę lodowiska, a nie drogę publiczną.
Gołoledź atakuje znienacka, wystarczy chwila nieuwagi, by stracić panowanie nad pojazdem. Pod cienką warstwą lodu asfalt jest całkowicie nieprzewidywalny.
Piesi w niebezpieczeństwie. Chodniki jak tory bobslejowe
Nie lepiej mają piesi. Wyjście do kościoła czy do sklepu stało się dzisiaj misją wysokiego ryzyka. Chodniki w całym regionie pokryła zdradliwa, przezroczysta warstwa lodu. Służby ratunkowe spodziewają się oblężenia na oddziałach urazowych – upadki na tak twardej nawierzchni kończą się fatalnie.
Telefony mieszkańców regionu od rana huczą od powiadomień. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa oraz IMGW wydały najwyższe ostrzeżenia przed marznącymi opadami. Synoptycy nie mają dobrych wieści – zjawisko gołoledzi może utrzymywać się przez wiele godzin, paraliżując życie w całym Świętokrzyskiem.
Ewa Sztechman

