Kielce nie śpią! Kiedy większość mieszkańców smacznie chrapała, na kieleckich ulicach rozgorzała prawdziwa bitwa z zimowym żywiołem. Miejski Zarząd Dróg postawił wszystkie siły w stan gotowości. Od godziny 1:00 w nocy na jezdnie wyjechały patrole, a o 6:00 rano ruszył zmasowany atak na zasypane chodniki. Czy drogowcy wygrają ten wyścig z czasem?
Skala wyzwania zwala z nóg. Pod opieką MZD znajduje się niemal 411 kilometrów dróg – to niemal tyle, ile wynosi dystans z Kielc do samej Warszawy i z powrotem! Z tego aż 390 kilometrów musi być utrzymywane w stanie pełnej przejezdności przez całą dobę.
Ale jezdnie to nie wszystko, bo pod białą pierzyną zniknęło też 402 tysiące metrów kwadratowych chodników i dróg rowerowych. Armia ludzi i maszyn dwoi się i troi: 240 tys. m2 odśnieżają mechaniczne potwory, ale blisko 50 tys. m2 trzeba czyścić… gołymi rękami!
Uwaga, właściciele posesji! Prawo nie wybacza
MZD apeluje o najwyższą ostrożność, ale kieruje też surowe przypomnienie do właścicieli posesji i administratorów. Jeśli myślisz, że miasto odśnieży wszystko za Ciebie, możesz się gorzko rozczarować. Prawo w tej kwestii jest brutalnie jasne: chodniki graniczące bezpośrednio z działką, muszą być uporządkowane przez właściciela.
Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach chodniki, które położone są bezpośrednio przy granicy nieruchomości muszą być odśnieżane przez właścicieli tych nieruchomości
– przypominają urzędnicy.
Ten obowiązek spada na barki właścicieli prywatnych domów, zarządców wspólnot mieszkaniowych i administratorów osiedli. Wyjątek? Tylko jeśli na Twoim chodniku wyznaczono płatny parking – wtedy łopatę przejmuje miasto.
Gdzie drogowcy uderzają najpierw?
Jeśli ktoś liczy na czarny asfalt, priorytet mają kluczowe punkty Kielc: główne arterie o największym natężeniu ruchu, Strefa Płatnego Parkowania w centrum, przejścia dla pieszych, wiadukty i kładki, gdzie o wypadek najłatwiej oraz okolice szkół, urzędów i szpitali.
Pamiętajcie: zima w Kielcach nie bierze jeńców. Każda nieodśnieżona posesja to ryzyko mandatu i groźnych upadków przechodniów. Chwytajcie za łopaty, póki czas!
Marta Grosegger

