Trzy tygodnie w tureckim upale, mordercza intensywność i kadra naszpikowana nazwiskami, które jeszcze niedawno wydawały się nieosiągalne. Jacek Zieliński wraca z obozu przygotowawczego z jasnym przekazem, że to było jedno z najlepszych zgrupowań w jego karierze. Czy Mariusz Stępiński i Simon Gustafson sprawią, że Kielce zapomną o walce o utrzymanie, a zaczną realnie marzyć o potędze?
Kibice Korony mają prawo zacierać ręce. Do drużyny dołączyli gracze z CV, które w polskiej lidze budzi respekt. Mariusz Stępiński, z doświadczeniem z Serie A i Ligue 1, ma być kimś więcej niż tylko egzekutorem. Z kolei Simon Gustafson, mistrz Holandii i Szwecji, ma wprowadzić do środka pola jakość, jakiej w Kielcach dawno nie widzieli.
On (red.: Gustafson) przede wszystkim ma wnieść jakość, bo to zawodnik, który jak na polskie warunki jest naprawdę nietuzinkowy. Rzadko spotykamy piłkarzy z takim CV przychodzących do Polski
– ocenia Jacek Zieliński.
Trener podkreśla, że Stępiński również szybko odnalazł się w szatni.
Mariusz to jest bardzo porządny chłopak, który fajnie się zasymilował i wszedł do drużyny. On może być takim mentorem – nie boję się tego tak nazwać
– nauczycielem dla tych młodych chłopaków.
Dziekoński „przeskoczył sufit”, a właściciel dał spokój
Największym wygranym okresu przygotowawczego wydaje się być jednak Xavier Dziekoński. Bramkarz, który jeszcze niedawno walczył o powrót do formy, dziś jest wymieniany jako jeden z liderów zespołu. Zieliński nie szczędzi mu komplementów, twierdząc, że rywalizacja z Rafałem Mamlą zadziałała na niego jak paliwo rakietowe. Dziekoński nie tylko wrócił do dyspozycji sprzed lat, on ją „zdecydowanie przeskoczył”.
Równie ważne co forma sportowa, są jednak zmiany „na górze”. Trener wprost przyznaje, że zmiana właścicielska i przyjście Łukasza Maciejczyka odmieniły klubową codzienność.
Dała bardzo dużo. Przyjście Łukasza Maciejczyka dało przede wszystkim wielką stabilizację. Skończyły się nerwówki z wypłatami i innymi sprawami. Jest cisza, spokój i pojawiają się uśmiechy.
– skonstatował trener.
Marzenia o pucharach? Trener studzi głowy
Mimo świetnych wyników w sparingach (zwycięstwa z CSKA Sofia i Spartakiem Trnawa oraz remis z Dynamem Kijów), Jacek Zieliński pozostaje twardo stąpającym po ziemi realistą. Choć w mediach społecznościowych i wśród dziennikarzy zaczęły krążyć hasła o europejskich pucharach, szkoleniowiec Korony woli chłodną kalkulację.
Każdy chyba zapomniał, że za nami był bardzo dobry rok, w którym pod względem zdobyczy punktowych zajęliśmy 4. czy 5. miejsce w lidze. Chciałem po prostu, żeby ten wysiłek został doceniony. Przestaliśmy być drużyną wiecznie zamieszaną w walkę o utrzymanie, a mam wrażenie, że przestano to dostrzegać i nagle zaczęto mówić o europejskich pucharach. Ja też mam swoje marzenia, ale jestem realistą
– ucina Zieliński.
Wiosenna Korona ma być zespołem „charakterystycznym i intensywnym”. Pierwszy sprawdzian już niebawem – podopieczni Zielińskiego zmierzą się z Legią Warszawa, a kibice liczą, że nowa jakość w ataku przełoży się na bramki, których jesienią brakowało.
Alicja Martowska

