Mieszkańcy Staszowa marzą o powrocie pociągów, ale na razie dostali jedynie polityczny teatr. Zamiast merytorycznego dialogu, mamy dwa zwalczające się obozy, dwa osobne spotkania i festiwal wzajemnych oskarżeń. Choć wszyscy niby chcą tego samego, to partyjne barwy okazały się ważniejsze niż wspólny bilet.
Zaczęło się z wysokiego C. Działacze PiS na czele z poseł Anną Krupką ogłosili publicznie chęć zorganizowania spotkania, które miało być przełomem. Problem w tym, że w Staszowie zabrakło samej inicjatorki, czyli poseł Anny Krupki. Nieobecność liderki struktur PiS w regionie wywołała falę kpin i złośliwych uwag.
Bardzo żałuję, że ich nie ma, bo tak może „oko w oko” by się udało po męsku porozmawiać
– dogryzał Andrzej Pruś z zarządu województwa, patrząc na puste krzesła inicjatorów.
„Szopka polityczna” zamiast konkretów?
Druga strona barykady nie przebierała w słowach, zarzucając politykom PiS granie tematem. Lokalni społecznicy z grupy „Kolej na Staszów” oraz starosta staszowski wprost nazwali dzisiejsze wydarzenie „szopką”, w którą nie chcieli dać się wciągnąć. Ich zdaniem PiS próbował „ukraść” temat, organizując własny event dzień przed oficjalnie planowanymi rozmowami w starostwie.
Przygotowujemy się do jutrzejszego spotkania, bo my to zainicjowali. Nie wiem, dlaczego powstała inicjatywa zrobienia czegoś dzień wcześniej
– denerwował się starosta Romuald Zgrzywa.
Wicewojewoda Michał Skotnicki dorzucił do pieca, twierdząc, że o spotkaniu PiS nawet go nie poinformowano. Chaos jest tak duży, że przedstawiciele rządu i PKP pojawią się w Staszowie dopiero jutro, ignorując dzisiejsze „partyjne podchody”.
Pociąg do zgody? Raczej do kłótni
Mimo że poseł Anna Krupka z daleka zapewnia, iż zarząd województwa jest gotowy dać „zielone światło” dla pociągów, to atmosfera wokół inwestycji jest bardzo gęsta. Samorządowcy z południa regionu podpisali co prawda wspólny apel, ale niesmak pozostał i trudno będzie zatrzeć złe wrażenie.
Dlaczego nie można było zorganizować jednego spotkania? Odpowiedź wydaje się dosyć prosta: tory do Staszowa to nie tylko kwestia transportu, ale przede wszystkim paliwo wyborcze.
Adam Wijas

