Po blisko trzech dekadach kolejowej stagnacji, na trasie Kielce–Staszów–Połaniec znów usłyszymy gwizd pociągów pasażerskich. PKP Polskie Linie Kolejowe wykładają miliony na stół, a samorządowcy i społecznicy kreślą wizje, które mogą na zawsze zmienić układ sił na gospodarczej mapie regionu. „Dziś kolej to przyszłość” – to hasło wybrzmiewa w Staszowie głośniej niż kiedykolwiek, niosąc nadzieję na realne połączenie Świętokrzyskiego z technologicznym potęgami sąsiedniego Podkarpacia.
PKP PLK nie marnuje czasu. Plan jest ambitny: pociągi mają zabrać pierwszych pasażerów już w grudniu tego roku. Aby to było możliwe, konieczna jest budowa zupełnie nowej infrastruktury w miejscach, gdzie dziś hula tylko wiatr lub przejeżdżają ciężkie składy towarowe.
Musimy przejść pełną procedurę administracyjną, czyli uzyskać pozwolenie na budowę, decyzję lokalizacyjną, a w niektórych przypadkach także pozwolenia wodnoprawne. Nowe lokalizacje planowane są m.in. w Chmielniku, Raczycach, Tuczępach, Staszowie Wschodnim oraz Połańcu Północnym
– wylicza Robert Hurkała z kieleckiego Zakładu Linii Kolejowych.
Spółka zabezpieczyła już na ten cel 15 milionów złotych. Co istotne, dzięki ubiegłorocznym pracom utrzymaniowym za 38 milionów, tory są już gotowe na jazdę z prędkością 100 km/h.
Pieniądze na pociągi… skąd wziąć brakujące miliony?
O ile perony buduje PKP PLK, o tyle za same pociągi musi zapłacić samorząd województwa. Tu pojawia się pierwsze „ale” – w obecnym budżecie regionu nie ma jeszcze zabezpieczonych środków na ten cel, a mowa o niebagatelnych kwotach.
Rozmawialiśmy z dyrektorem Polregio o uruchomieniu minimum czterech par połączeń, częściowo do Staszowa, częściowo do Połańca. To koszt rzędu 6–7 milionów złotych rocznie
– informuje Andrzej Pruś, członek Zarządu Województwa Świętokrzyskiego.
Samorząd deklaruje jednak determinację w poszukiwaniu funduszy, by grudniowy termin nie pozostał jedynie na papierze.
Wizja wykraczająca poza powiat: Most na Wiśle i desant na Podkarpacie
Dla społeczników z inicjatywy „Kolej na Staszów”, przywrócenie lokalnych pociągów to zaledwie pierwszy krok. Stanisław Ambroziak zaznacza, że gra toczy się o znacznie większą stawkę – włączenie powiatu w orbitę rozwoju województwa podkarpackiego.
Postulaty są odważne: budowa mostu kolejowego na Wiśle, przedłużenie linii bezpośrednio w stronę Podkarpacia., a także wykorzystanie unijnego programu SAFE.
Wsparcie dla tych idei płynie z obu stron politycznej barykady.
To impuls do rozwoju gospodarczego, ale też ogromna wygoda dla mieszkańców
– podkreśla wicewojewoda Michał Skotnicki, a posłanka Anna Krupka zapewnia o wsparciu inwestycji także ze strony województwa podkarpackiego.
Alicja Martowska

