W Łagowie wyrasta budynek, który pachnie nowością, świeżą farbą i nadzieją. Ale bez bicia serca w środku pozostanie tylko drogim projektem architektonicznym. Powiat kielecki buduje dom marzeń dla dwunastki dzieci, które los potraktował bezlitośnie. Jest kuchnia, są przytulne pokoje i plac zabaw. Brakuje tylko jednego: rodziców, którzy wejdą tam z walizką pełną empatii i zostaną na dobre i na złe.
Pół wieku doświadczenia w jednym sercu
Kiedy mowa o rodzicielstwie zastępczym, nie ma lepszego przykładu niż Pani Marianna Osuch, która o swojej historii opowiedziała lokalnej TVP Kielce. Od ponad dwóch dekad udowadnia, że miłość można dzielić bez końca, a mimo to zawsze starcza jej dla każdego. Przez jej ręce i dom przeszło już ponad pięćdziesięcioro dzieci.
Mam osobowość, która predysponuje do tego, żeby pracować z dziećmi. To nie jest łatwe, prawda, ale warto
– mówi pani Marianna.
Dziś opiekuje się dziewięciorgiem podopiecznych. Każde z nich to inna blizna na duszy, każda wymaga innego podejścia. Pani Marianna nie ma wątpliwości, że jej misja jest niezbędna.
Musi ktoś to robić, żeby te dzieci, które są zostawione z różnych przyczyn losowych, żeby miały ten dom, tą opiekę
– podkreśla.
Budowa na półmetku, misja w toku
W Łagowie prace idą pełną parą. To nie jest zwykły sierociniec – to ma być azyl, w którym dzieci zapomną o traumach. Standard wykończenia przypomina domy z katalogów, ale cele są znacznie głębsze niż estetyka.
Jesteśmy na etapie prac wykończeniowych. Jeśli pogoda pozwoli, to zaraz będziemy wykonywać garaż, altanki, plac zabaw
– wylicza Tomasz Dulny, wicestarosta kielecki.
Wicestarosta nie ukrywa, że to moralny obowiązek samorządu.
Jesteśmy zobowiązani do stworzenia warunków dla dzieci, które są w społeczeństwie jednymi z najsłabszych, bo są pozbawione – czy to czasowo, czy przewlekle – swoich biologicznych rodziców
– zaznacza Dulny.
Biznesplan z miłością w tle: Powiat płaci za wszystko
Oferta dla kandydatów na rodziców zastępczych w Łagowie jest konkretna i odciąża ich od problemów finansowych. To szansa dla osób, które czują powołanie, ale obawiają się kosztów utrzymania tak dużej grupy.
Rodzina, która tu zamieszka, poprowadzi ten dom, a koszty związane z funkcjonowaniem tego domu, wszystko weźmie na siebie starostwo powiatowe. Będzie tu mogło zamieszkać dwanaścioro dzieci
– wyjaśnia Stefan Bąk, członek zarządu powiatu w Kielcach.
Szukamy empatii, nie superbohaterów
Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Kielcach szuka zawodowców o wielkich sercach. Choć PCPR zapewnia wsparcie psychologów i szkolenia, kandydaci muszą być świadomi, że to praca na „żywym organizmie”.
To nie jest łatwy zawód bycie rodziną zastępczą z tego względu, że do tych placówek trafiają dzieci z różnymi przeżyciami, z różnymi doświadczeniami. Taka osoba przede wszystkim powinna mieć empatię
– mówi Marta Kowalska, kierownik rodzinnej pieczy zastępczej w kieleckim PCPR.
Wymagania formalne są jasne: niekaralność, pozytywne testy psychologiczne i gotowość do wejścia w nową rolę już w połowie tego roku.
Alicja Martowska

