Jak co roku, kieleckie cukiernie przeżywają tegoroczne dzisiaj apogeum sprzedaży pączków. Mieszkańcy miasta od rana ustawiają się w kolejkach, by tradycyjnie uczcić Tłusty Czwartek. Postanowiliśmy sprawdzić, ile w tym roku kosztuje jeden pączek i czy cena 4,40-4,60, zł to już rzadkość.
Gigantyczne rozbieżności cenowe
Tegoroczny Tłusty Czwartek w Kielcach upływa pod znakiem ogromnych różnic w cennikach. Podczas gdy w mniejszych, osiedlowych piekarniach tradycyjnego pączka z marmoladą można znaleźć jeszcze za 4,40 zł, w modnych lokalach w centrum miasta ceny przyprawiają o zawrót głowy. Za wypieki z nadzieniem pistacjowym, kremem czekoladowym czy inspirowane popularnymi batonami, kielczanie muszą zapłacić nawet 20 zł za sztukę.
Cena może i wysoka, ale raz w roku można zaszaleć. Wybrałem te z konfiturą różaną, bo smakują jak u babci. Tradycja jest ważniejsza niż kilka złotych w portfelu
– mówi naszemu portalowi pan Andrzej, którego spotkaliśmy w kolejce przed jedną z cukierni przy ulicy Sienkiewicza.
Między tradycją a nowoczesnością
Oferta kieleckich cukierników jest w tym roku wyjątkowo bogata. Oprócz klasyków z lukrem i skórką pomarańczową, na witrynach królują pączki kraftowe. Mimo że jeden taki deser to średnio 300 kalorii, chętnych nie brakuje. Cukiernicy przyznają, że produkcja ruszyła już w nocy, by nadążyć z dostawami.
Przyszłam po dziesięć sztuk dla całej rodziny. Co roku kupuję w tym samym miejscu. Kolejka zawija się aż za róg, ale to stały element tego dnia. Bez pączka nie ma Tłustego Czwartku
– dodaje pani Marzena, mieszkanka kieleckiego śródmieścia.
Ostatni przystanek przed postem
Dzisiejsze święto ma również wymiar symboliczny, ponieważ to ostatni moment na huczne i kaloryczne świętowanie przed nadchodzącym Wielkim Postem. Środa Popielcowa, która wypada w przyszłym tygodniu, zakończy okres karnawałowego luzu. Zgodnie z ludowymi przesądami, kto dziś nie zje ani jednego pączka, temu nie będzie się wiodło w dalszej części roku. Biorąc pod uwagę ruch w kieleckich punktach sprzedaży, mieszkańcom stolicy regionu pech raczej nie grozi.
Edyta Karys

