„Głowa boli, wymaga obserwacji, a pamiątka na czole zostanie pewnie do końca życia” – Michał Siejak, dyrektor marketingu Korony Kielce, zabrał głos po dramatycznych wydarzeniach w Radomiu. Działacz, który został ranny po uderzeniu szklaną butelką, opuścił już szpital, ale zapowiada, że sprawy nie zamierza odpuścić.
Noc pod obserwacją i kilka szwów
Piątkowy wieczór, który miał być świętem świętokrzyskiej piłki, dla Michała Siejaka skończył się na szpitalnym oddziale. Po końcowym gwizdku meczu z Radomiakiem (2:0), gdy na murawie trwała eskalacja agresji wywołana przez pseudokibica, w stronę kieleckiej ekipy poleciały niebezpieczne przedmioty. Jeden z nich, pełna szklana butelka, trafił dyrektora Korony prosto w głowę.
W sobotę wieczorem poszkodowany opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym podziękował za wsparcie i opisał swój stan zdrowia.
Głowa boli i wymaga obserwacji, ale na szczęście obrażenia fizyczne skończyły się na szwach i – być może – pamiątce na czole do końca życia. Nie chcę myśleć, co by było, gdyby ta szklana butla wylądowała kilka cm niżej na oku lub skroni… Ale ciężko o tym nie myśleć
– napisał Michał Siejak.
„Tego tak zostawić nie można”
Działacz Korony przyznał, że lekarze zalecili mu obowiązkową przerwę od pracy. Choć emocje po meczu wciąż są ogromne, Siejak zapowiada, że po rekonwalescencji wróci do tematu, sugerując, że klub i on osobiście będą domagać się surowych konsekwencji dla winnych oraz organizatorów, którzy dopuścili do tak skandalicznych zaniedbań bezpieczeństwa.
Do sprawy wrócę szerzej, gdy emocje opadną – bo tego tak po prostu zostawić nie można
– zadeklarował dyrektor marketingu „Złocisto-Krwistych”.
Bilans skandalu
Przypomnijmy, że policja zatrzymała już 56-letniego mężczyznę, który jako pierwszy wtargnął na murawę i zaatakował piłkarza Korony, Tamara Svetlina. To właśnie to zdarzenie było iskrą, która doprowadziła do regularnej bijatyki i późniejszego ostrzału kieleckiej ekipy butelkami z trybun.
Wydarzenia z Radomia stały się tematem numer jeden w całej Polsce. Oczekuje się, że Komisja Ligi podejmie w najbliższych dniach nadzwyczajne kroki dyscyplinarne wobec Radomiaka, wliczając w to wysokie kary finansowe oraz długie zamknięcie stadionu dla publiczności.
Anna Barwinek

