To najważniejsza informacja polityczna tygodnia dla regionu. Rafał Kasprzyk, jeden z liderów świętokrzyskich struktur Polski 2050, podjął decyzję o odejściu z partii Szymona Hołowni. Parlamentarzysta współtworzy nowy klub parlamentarny „Centrum”, co może oznaczać całkowite przetasowanie na lokalnej scenie politycznej.
Decyzja o rozłamie zapadła wczoraj. Rafał Kasprzyk, wraz z grupą 17 innych parlamentarzystów, w tym minister klimatu Pauliną Hennig-Kloską i Ryszardem Petru, ogłosił, że nie widzi już możliwości partnerskiej współpracy w ramach dotychczasowego klubu. Dla posła ze Świętokrzyskiego to strategiczny ruch, bo nowa formacja ma pozwolić na skuteczniejszą realizację postulatów, z którymi szedł do wyborów w 2023 roku.
Założyciele klubu „Centrum” argumentują, że w macierzystym ugrupowaniu zabrakło przestrzeni do merytorycznego dialogu. Nowa nazwa ma symbolizować ucieczkę od skrajności i powrót do polityki opartej na merytoryce i kompromisie, co – jak podkreślają zwolennicy Kasprzyka – zawsze było bliskie jego stylowi pracy w regionie.
Co to oznacza dla regionu świętokrzyskiego?
Odejście Rafała Kasprzyka z Polski 2050 to potężny cios dla lokalnych struktur partii Szymona Hołowni, które poseł budował od podstaw. Teraz świętokrzyskie zyskuje reprezentanta w nowym, wpływowym kole parlamentarnym, które może stać się kluczowym „języczkiem u wagi” w Sejmie.
Dla wyborców z Kielc i powiatów województwa kluczowe pozostaje pytanie o skuteczność. Kasprzyk deklaruje, że zmiana barw to nie ucieczka od odpowiedzialności, ale sposób na „odzyskanie przestrzeni do pracy” nad konkretnymi rozwiązaniami dla regionu. Nowy klub zapowiada walkę o interesy Polski lokalnej, stawiając centrum kraju, także to geograficzne i polityczne, na pierwszym miejscu.
Polityczna waga transferu
W skład „Centrum” weszło 15 posłów i 3 senatorów. Obecność Rafała Kasprzyka w tak mocnej merytorycznie grupie może wzmocnić jego pozycję w debatach nad budżetem i funduszami na rozwój infrastruktury w naszym województwie.
Marta Grasegger

