Bilans zatrzymań po awanturze podczas meczu z Koroną Kielce rośnie. Radomscy policjanci ujęli trzeciego mężczyznę, który brał udział w skandalicznych scenach na murawie stadionu. Choć od zdarzenia minęło kilka dni, kryminalni zapowiadają, że to nie koniec – monitoring jest wciąż analizowany klatka po klatce.
Kolejny „bohater” monitoringu w celi
Zatrzymany w czwartek, to 47-letni mieszkaniec Radomia. Mężczyzna wpadł w ręce operacyjnych z Wydziału Kryminalnego KMP w Radomiu po tym, jak śledczy zidentyfikowali go na nagraniach ze stadionowego monitoringu.
47-latek jest trzecią osobą, która usłyszała zarzuty w związku z zajściami po meczu z Koroną Kielce (13 lutego). Został osadzony w policyjnej celi i odpowie za zakłócenie przebiegu imprezy masowej poprzez wtargnięcie na płytę boiska.
Brutalny bilans „świętej wojny”
Przypomnijmy, że mecz, który miał być sportowym świętem, zakończył się skandalem na skalę ogólnopolską. Zaraz po końcowym gwizdku doszło do awantury, która przeniosła się z trybun na murawę. W wyniku zamieszek ranny został dyrektor Korony Kielce, który opublikował nagranie, na którym widać moment ataku.
Wcześniej zatrzymano m.in. 48-latka podejrzanego o rzucanie butelkami w zawodników gości. Mężczyzna nie tylko usłyszał zarzuty, ale w trybie natychmiastowym stracił również pracę. Komisja Ligi nie miała litości – na Radomiaka nałożono już surowe kary finansowe i dyscyplinarne, które mogą dotkliwie uderzyć w budżet i frekwencję na kolejnych meczach.
Kryminalni: „Nikt nie pozostanie bezkarny”
Zatrzymanie 47-latka to efekt żmudnej pracy radomskich kryminalnych. Policja dysponuje wysokiej jakości materiałem wideo, który pozwala na precyzyjną identyfikację osób naruszających prawo.
Ustalenia funkcjonariuszy pozwoliły na zatrzymanie kolejnej osoby. Analiza monitoringu trwa, a kolejne zatrzymania są jedynie kwestią czasu
– sugerują śledczy zaangażowani w sprawę.
Osobom zatrzymanym za zakłócenie imprezy masowej oraz wtargnięcie na murawę grożą nie tylko wysokie grzywny i kary więzienia, ale przede wszystkim długoletnie zakazy stadionowe, które wyeliminują ich z życia sportowego w całym kraju.
Edyta Karys

