To był rozłam w skali mikro, ale o ambicjach makro. Formacja Szymona Hołowni w województwie świętokrzyskim, która i tak przypominała liczebnością raczej większą wycieczkę autokarową niż masowy ruch społeczny, właśnie zaliczyła widowiskowy podział. Z partii odeszło niemal trzydziestu działaczy, co przy ich „śladowych” ilościach oznacza, że w biurze zostało głównie echo i nieaktualne ulotki.
Kasprzyk i walka o „Centrum” wszystkiego
Twarzą świętokrzyskiej rewolucji został poseł Rafał Kasprzyk, który z hukiem zamienił barwy Polski 2050 na nowo powstały Klub Parlamentarny Centrum. Kasprzyk, znany dotąd głównie z bycia kieleckim reprezentantem Hołowni, teraz kreuje się na ofiarę „uknutej intrygi”. Według niego partia przestała być „przyjacielska i uczciwa”, a wszystko przez rzekomy spisek mający oddać pełnię władzy Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz.
Dramaturgia tych wypowiedzi jest godna oscarowej gali, choć dotyczy ugrupowania, które w regionie liczyło oszałamiające sześćdziesiąt osób, z czego – jak przyznają sami działacze – tylko część w ogóle fatygowała się, by płacić składki.
To było uknute. Zrealizowano plan, który miał dać pełnię władzy Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz
– żali się Rafał Kasprzyk, sugerując, że w partii Hołowni doszło do przewrotu pałacowego na miarę bizantyjskiego dworu.
Trzydziestu wspaniałych wychodzi (i gasi światło)
Ireneusz Gwóźdź, do niedawna sekretarz regionu, z kamienną twarzą poinformował o rezygnacji 30 osób. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że to połowa stanu osobowego, a druga połowa „zapomniała” o składkach, można uznać, że Polska 2050 w Świętokrzyskiem właśnie zwinęła żagle.
Byli działacze, w tym Grażyna Adydan, zapowiadają, że będą działać dalej, ale już pod inną nazwą. „Gdzieś jest ta granica” – mówią, choć postronny obserwator może mieć wrażenie, że jedyną granicą, jaka została przekroczona, jest granica śmieszności przy tworzeniu kolejnych kanapowych bytów politycznych.
Rafał Kasprzyk i jego nowi koledzy z klubu Centrum zapowiadają budowę nowej partii. Pozostaje tylko pytanie: czy starczy im członków, by obsadzić wszystkie funkcje w zarządzie, czy będą musieli dobierać ludzi z łapanki na kieleckim deptaku…
Ewa Sztechman

