To był wieczór, na który kibice w Kielcach czekali od dawna. Korona Kielce, pod wodzą trenera Jacka Zielińskiego, zaprezentowała styl przypominający jej najlepsze występy z rundy jesiennej i bezlitośnie wykorzystała słabości Arki Gdynia. Zwycięstwo 3:0, przypieczętowane jeszcze przed przerwą, stało się nie tylko cennym przełamaniem dla zespołu, ale również idealnym prezentem urodzinowym dla szkoleniowca Żółto-Czerwonych.
Na trybunach EXBUD Areny gościł tego dnia sam Andrzej Gołota, a piłkarze Korony weszli w rolę wytrawnego boksera, posyłając rywali na deski serią celnych ciosów.
Błyskawiczne uderzenie Złocisto-Krwistych
Od pierwszej minuty spotkania 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy gospodarze narzucili rywalom mordercze tempo. Intensywność gry podopiecznych Jacka Zielińskiego szybko przyniosła wymierne efekty. W 22. minucie stadion eksplodował po raz pierwszy – Dawid Błanik precyzyjnie dośrodkował z rzutu wolnego, a Marcel Pięczek strzałem głową skierował piłkę do siatki, zdobywając swoją trzecią bramkę w obecnych rozgrywkach.
Korona nie zamierzała poprzestawać na jednym trafieniu i poszła za ciosem zaledwie 120 sekund później. Ponownie w rolę asystenta wcielił się Dawid Błanik, który obsłużył podaniem Stjepana Davidovicia. Chorwat popisał się efektownym zejściem do środka i technicznym uderzeniem lewą nogą zza pola karnego. Futbolówka wpadła tuż przy słupku bramki Damiana Węglarza, który w tej sytuacji mógł jedynie odprowadzić ją wzrokiem.
VAR i egzekucja przed przerwą
Tuż przed zejściem do szatni kielecki zespół zadał decydujący cios. Po zamieszaniu w polu karnym gości sędzia, po analizie systemu VAR, dopatrzył się faulu na Konstantinosie Soteriou i wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Mariusz Stępiński, który z ogromnym spokojem zmylił bramkarza Arki i podwyższył prowadzenie na 3:0. Był to klasyczny „gong” kończący pierwszą odsłonę meczu, po którym goście z Gdyni nie byli już w stanie się podnieść.
Trener Jacek Zieliński nie krył satysfakcji z postawy swoich zawodników, podkreślając po meczu, że Arka to niewygodny przeciwnik, którego kluczem było szybkie przełamanie. Szkoleniowiec przyznał, że odetchnął z ulgą dopiero po ostatnim gwizdku, choć cała pierwsza połowa przebiegała pod absolutne dyktando jego drużyny. Wygrana tuż przed przerwą na mecze reprezentacyjne pozwoli zespołowi na przygotowania do kolejnych wyzwań w znacznie lepszych nastrojach.
Spokój po zmianie stron i wzrok ku Gdańskowi
Druga część spotkania przebiegła pod znakiem pełnej kontroli ze strony kieleckiego zespołu. Korona, mając bezpieczny zapas bramkowy, skupiła się na utrzymaniu czystego konta i mądrym budowaniu kolejnych ataków. Choć wynik nie uległ już zmianie, kibice mogli cieszyć się z dojrzałej gry swojej drużyny, która nie pozwoliła Arce na stworzenie realnego zagrożenia pod bramką Żółto-Czerwonych.
Teraz przed zawodnikami z Kielc chwila odpoczynku, a następnie przygotowania do wyjazdowego starcia na Pomorzu. O kolejne ligowe punkty popularne Scyzory powalczą w Poniedziałek Wielkanocny, 6 kwietnia. Przeciwnikiem Korony będzie Lechia Gdańsk, a spotkanie rozpocznie się o godzinie 20:15.
Edyta Olszewska

