Mieszkańcy kieleckich osiedli KSM i Bocianek nie śpią ostatnio po nocach. Przez piwniczne korytarze przeszedł prawdziwy walec! Bezczelna szajka włamywaczy, czując się jak u siebie, splądrowała dziesiątki boksów, kradnąc rowery, drogie narzędzia, a nawet… garnki i ubrania.
Straty po tych kradzieżach idą w dziesiątki tysięcy złotych, a przerażeni kielczanie pytają zadają sobie pytanie, czy policja poradzi sobie ze skalą tych włamań.
Zamarła jak zeszła do piwnicy
Jedną z ofiar padła nasza redakcyjna koleżanka, Jolanta Świtoń-Górska. To, co zastała w swojej piwnicy, mrozi krew w żyłach.
Poszłam na dół, a tam jakiś dramat. Bardzo się przestraszyłam na to, co zobaczyłam , bo widok nie był normalny
– relacjonuje w rozmowie z Portalem Kieleckim pani Jolanta.
Z jej piwnicy zniknęło niemal wszystko: rowery, szybkowary, a nawet walizka z ubraniami.
Teraz okazuje się, że wielka cisza, bo dosłownie nikt i nic nie wie, nikt nic nie słyszał. Proszę wierzyć, ja się boję o swoje mieszkanie, bo zaraz się okaże, że ktoś mi wejdzie do domu
– mówi roztrzęsiona kobieta.
Korzystają z okazji? To profesjonalna robota
Na KSM-ie złodziejom „pomógł”… remont. Trwająca termomodernizacja bloku sprawiła, że piwnice często stoją otworem. Przestępcy wykorzystali to z zimną krwią. Ich łupem padły m.in. nowoczesne rowery elektryczne, których wartość wycenia się na kilkanaście tysięcy złotych.
Mieszkańcy są wściekli i bezradni.
To nie są amatorzy. Wiedzą, co brać i jak wejść niepostrzeżenie. Skoble są poucinane profesjonalnym sprzętem, cicho i precyzyjnie. Wieczorami na klatkach jest ciemno, a monitoring? Co z tego, że jest, skoro oni pewnie noszą kaptury i śmieją nam się w twarz
– mówi nam pan Marek, mieszkaniec bloku przy ul. Norwida. !
Bocianek na celowniku. Prezes potwierdza: Tną wszystko!
Sytuacja na Bocianku wygląda niemal identycznie. Ulice Norwida i Wyspiańskiego stały się poligonem doświadczalnym dla rzezimieszków.
Prezes spółdzielni, Paweł Kubicki, nie ukrywa powagi sytuacji.
Mamy zgłoszenia o pociętych skoblach i znikających rowerach. Ktoś systematycznie przeglądał każdą komórkę
– przyznaje.
Na osiedlowych ławkach huczy od plotek. Mieszkańcy tracą cierpliwość do opieszałości służb.
Policja przyjeżdża, spisuje protokół i co dalej? Nasze rzeczy pewnie już są na portalach aukcyjnych albo w innym województwie
– denerwuje się pani Halina z KSM.
Policja analizuje nagrania. Czy odzyskają mienie?
St. asp. Jacek Borek z KMP w Kielcach potwierdza, że wpłynęło już dziewięć zgłoszeń, ale liczba poszkodowanych może być znacznie większa.
Analizujemy monitoring, szukamy śladów. Apelujemy o czujność i lepsze zabezpieczanie swoich rzeczy
– mówi funkcjonariusz.
Dla mieszkańców to jednak marne pocieszenie. Każda noc przynosi nowe obawy. Czy szajka uderzy ponownie? Jedno jest pewne – złodzieje czują się w Kielcach bezkarni.
makg

