W miejscu, gdzie oddaje się hołd ofiarom pacyfikacji, urzędnicy urządzili sobie zakrapianą imprezę. Choć kielecki sąd uznał ich za winnych znieważenia Mauzoleum w Michniowie, to prawomocny wyrok sprawił, że na razie unikną oni kary więzienia lub ograniczenia wolności w postaci prac społecznych.
Sprawa, która w 2021 roku wstrząsnęła opinią publiczną, doczekała się finału w Sądzie Okręgowym w Kielcach. Pięcioro urzędników, w tym obecni i byli pracownicy Urzędu Marszałkowskiego, zasiadło na ławie oskarżonych za zorganizowanie libacji alkoholowej na terenie Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich.
Choć sąd niższej instancji w Skarżysku-Kamiennej nie miał litości i skazał ich na prace społeczne oraz ograniczenie wolności, sędziowie w Kielcach postanowili złagodzić ten werdykt. Sprawa została warunkowo umorzona na okres dwóch lat. Oznacza to, że oskarżeni są winni, ale jeśli w tym czasie nie złamią prawa, ich kartoteki pozostaną czyste.
„Ciężko pracowaliśmy” kontra świętość miejsca
Linia obrony oskarżonych opierała się na zmęczeniu i braku złych intencji. Katarzyna J., jedna z uczestniczek spotkania, tłumaczyła przed sądem, że po kilkunastu godzinach intensywnych przygotowań do uroczystości, zespół po prostu musiał usiąść i odpocząć. Urzędnicy od początku nie przyznawali się do winy, podkreślając swoje oddanie pracy.
Sąd Okręgowy przychylił się do argumentacji, że zachowanie grupy nie miało na celu celowej dewastacji obiektu. Sędzia Andrzej Ślusarczyk zaznaczył różnicę między wandalem niszczącym pomniki a osobami pijącymi alkohol w miejscu pamięci.
Inaczej należy oceniać sprawcę, który uszkadza, dewastuje, który pozostawia materialne ślady […] a inaczej, jeśli ktoś działa jedynie z zamiarem ewentualnym, tak jak w przypadku oskarżonych
– argumentował sędzia Ślusarczyk.
Piętno społeczne jako najsurowsza kara
Mimo braku prac społecznych, uczestnicy libacji nie wychodzą z sądowego gmachu zupełnie bez szwanku. Muszą wpłacić od tysiąca do pięciu tysięcy złotych na rzecz Funduszu Sprawiedliwości. Według obrońców, największą ceną był jednak wstyd przed lokalną społecznością.
Mecenas Sławomir Gierada podkreślał, że jego klienci musieli stanąć twarzą w twarz z mieszkańcami Michniowa i ich przeprosić, co określił jako wyjątkowo trudne doświadczenie. Podobnego zdania był skład orzekający, uznając, że publiczny blamaż był dla urzędników wystarczającą lekcją.
Nie ma chyba gorszej kary dla ludzi pokroju oskarżonych niż obraz, który zobaczyło społeczeństwo w telewizji
– stwierdził sędzia Andrzej Ślusarczyk w uzasadnieniu wyroku.
Konsekwencje prawomocnego wyroku
Decyzja kieleckiego sądu definitywnie kończy proces karny. Przez najbliższe dwa lata urzędnicy będą pod lupą wymiaru sprawiedliwości. Jeśli w tym czasie dojdzie do podobnego incydentu, sprawa znieważenia Mauzoleum w Michniowie może zostać odwieszona, a oskarżeni usłyszą realne wyroki.
Na ten moment muszą jednak zmierzyć się głównie z konsekwencjami wizerunkowymi, które w świecie administracji publicznej mogą okazać się decydujące dla ich dalszych karier.
Robert Kamiński

