Sześć osób w areszcie, przerwany mecz i dym z rac, który spowił murawę – tak wyglądał bilans sobotniego starcia III ligi. Pseudokibice obu drużyn nie zamierzali poprzestać na dopingu. W przerwie meczu doszło do szturmu na ogrodzenia, a na stadion musiały wkroczyć oddziały policji.
To jednak nie koniec kłopotów, bo teraz zatrzymani staną przed sądem i będą sądzeni w trybie przyśpieszonym, co oznacza, że prawomocne wyroki zapadną jeszcze przed świętami.
Bitwa w przerwie: Pękły płoty, puściły hamulce
Gdy piłkarze schodzili do szatni przy wyniku dającym nadzieję obu ekipom, na trybunach zawrzało. Grupy pseudokibiców Staru i KSZO sforsowały zabezpieczenia i wdarły się do strefy buforowej. Doszło do bezpośredniej konfrontacji, której nie były w stanie opanować służby porządkowe organizatora.
Pseudokibice wtargnęli na bufor pomiędzy sektorami i doszło do konfrontacji. Natychmiast podjęto decyzję o wprowadzeniu policji, która bardzo szybko doprowadziła do nieeskalowania agresji
– relacjonuje asp. Paweł Kusiak z KPP w Starachowicach.
Sześciu zatrzymanych i poszukiwany 50-latek
Policyjne żniwo po derbach jest obfite. Mundurowi zatrzymali sześciu mężczyzn w wieku od 21 do 52 lat – to mieszkańcy powiatów starachowickiego i ostrowieckiego. Odpowiedzą za udział w bójce oraz odpalanie nielegalnej pirotechniki.
Co ciekawe, jeden z „kibiców” wpadł jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. 50-latek, który przyszedł obejrzeć mecz, był poszukiwany do odbycia kary 6 miesięcy więzienia. Zamiast na trybuny, trafił prosto za kraty.
Tryb przyspieszony: Wyroki w 48 godzin
Zatrzymani pseudokibice nie nacieszą się wolnością zbyt długo. Policja zapowiada, że zostaną osądzeni w trybie przyspieszonym. Oznacza to, że Sąd Rejonowy w Starachowicach zajmie się ich sprawą w ciągu 48 godzin. Grożą im gigantyczne grzywny, ograniczenie wolności oraz wieloletnie zakazy stadionowe.
Skandale na trybunach przełożyły się na to, co działo się na boisku. Druga połowa rozpoczęła się z dużym opóźnieniem, a pod koniec spotkania fani Staru odpalili taką ilość rac, że sędzia musiał przerwać grę z powodu zerowej widoczności. Ostatecznie mecz trwał aż 105 minut i zakończył się zwycięstwem KSZO Ostrowiec 3:1.
Dla klubów to jednak pyrrusowe zwycięstwo, bo po tak drastycznym złamaniu regulaminu, obie ekipy muszą liczyć się z dotkliwymi karami finansowymi i możliwością zamknięcia stadionów dla publiczności.
Robert Kamiński

