Kielce, miasto kontrastów, w samym swoim sercu skrywa architektoniczną ranę, która z każdym rokiem jątrzy się coraz mocniej. Dawne kino Romantica, niegdyś duma regionu i synonim nowoczesności, dziś straszy wybitymi szybami i odpadającym tynkiem.
Choć rok temu radni dali zielone światło dla ambitnej metamorfozy tego miejsca, potężne wieżowce wciąż pozostają jedynie w sferze kreślarskich wizji.
Wizja architekta: Nowoczesność z duszą kina
Za projektem stoi Marcin Kamiński, człowiek, który udowodnił już swoją wartość przy rewitalizacji słynnego kieleckiego „ufo”, czyli dworca autobusowego. Jego plan dla Romantiki to nie tylko beton i szkło, ale próba nawiązania do historii miejsca poprzez obłe kształty elewacji.
Głównym celem było to, żeby zrewitalizować tę przestrzeń naprzeciwko dworca, która jest takimi drzwiami do Kielc
– tłumaczy architekt.
Zamysł był jasny: stworzyć estetyczną, wysoką dominantę, która pociągnie za sobą kolejne inwestycje w tej części miasta. Na razie jednak projekt zbiera kurz w szufladzie.
Lex deweloper i zegar, który tyka
Choć radni skorzystali ze specjalnego trybu „lex deweloper”, który pozwala na realizację inwestycji mieszkaniowych niezależnie od planów ogólnych miasta, inwestor – Przedsiębiorstwo Turystyczne „Łysogóry” oraz spółka Romantica – wciąż nie wystąpił o ostateczne pozwolenie na budowę.
Plan ogólny to uporządkowanie polityki przestrzennej miasta. Z kolei przepisy „lex deweloper” pozwalają realizować inwestycje niezależnie od niego – wyjaśnia Barbara Sipa, rzecznik Urzędu Miasta Kielce. Deweloper ma jeszcze sporo czasu
– przepisy dają mu aż sześć lat na dopełnienie formalności. Problem w tym, że dla estetyki centrum Kielc każda kolejna zima tego budynku to krok w stronę nieodwracalnej degradacji.
Między sentymentem a ruiną
Dla starszych pokoleń kielczan Romantica to coś więcej niż budynek. To wspomnienia pierwszych randek i premierowych pokazów, które ściągały tłumy.
To było moje pierwsze wyjście na dorosły film z chłopakiem. Pamiętam do dziś atmosferę tego kina
– wspomina jedna z mieszkanek.
Również eksperci, jak wojewódzki konserwator zabytków Krzysztof Myśliński, podkreślają, że zespół budynków w tej okolicy był projektowany jako spójna koncepcja nowoczesnego śródmieścia. Dzisiejszy widok zaniedbanego obiektu, pełniącego funkcję przypadkowego pasażu handlowego, budzi u mieszkańców jedynie irytację.
Co dalej z „Bramą do Kielc”?
Na ten moment przyszłość Romantiki jest wielką niewiadomą. Inwestor milczy, a pasażerowie wysiadający na nowoczesnym dworcu PKS, w pierwszej kolejności widzą architektoniczny regres zamiast obiecanej metropolii.
Jeśli ambitne plany 21-piętrowych kolosów nie zaczną być realizowane w najbliższym czasie, symbol kieleckiej nowoczesności lat 70. może stać się symbolem niewykorzystanych szans XXI wieku.
Marta Grasegger

