Do wyborów w Kielcach jeszcze daleko, ale na politycznej giełdzie już zaczyna się robić gorąco. Jak ustaliła nasza redakcja, w nieoficjalnych rozmowach pojawia się nazwisko, którego nikt się nie spodziewał. Do startu w wyścigu o fotel prezydenta miasta ma się przymierzać Dariusz Loranty – były policyjny negocjator i ekspert od sytuacji kryzysowych. Na razie to kulisy i polityczne spekulacje, ale jeśli ten scenariusz się potwierdzi, kolejna kampania w Kielcach może nabrać zupełnie nowej dynamiki.
Czy to koniec ery partyjnych nominatów? Nasze śledztwo prowadzi do Ostrowca Świętokrzyskiego i warszawskich salonów.
Nowy gracz na szachownicy. Kim jest Dariusz Loranty?
Choć dla wielu jest twarzą z ekranów telewizorów, Dariusz Loranty to postać głęboko zakorzeniona w świętokrzyskiej ziemi. Pochodzi z Kunowa, a połowę roku spędza w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie związany jest z Akademią Nauk Stosowanych im. Józefa Gołuchowskiego. To tam, z dala od kieleckiego zgiełku, miały zapaść kluczowe decyzje.
Loranty to nie jest „grzeczny kandydat” z partyjnej teczki, a jego historia to pasmo walki z systemem. W latach 80-ych działał w podziemnej „Solidarności” w Ostrowcu Świętokrzyskim, a później był współorganizatorem Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. W latach 90-ych, wraz ze Zbigniewem Walczykiem budował fundamenty Porozumienia Centrum w regionie, a więc pierwszej partii, którą stworzył Jarosław Kaczyński.
Największy rozgłos zyskał jednak w trakcie kariery policyjnej w latach 1991-2009, gdzie służył w Warszawie, mając na swoim koncie setki udanych negocjacji i miano eksperta numer jeden w kraju. To przysporzyło mu sympatii mediów ogólnopolskich, które do dzisiaj zapraszają go przy każdej możliwej okazji.
„Prezydent milicjant już był. Czas na negocjatora”
Kielce mają specyficzną pamięć historyczną. Miastem rządził już człowiek z przeszłością w milicji. Dziś, gdy miasto boryka się z długami i wewnętrznymi sporami, postać „Negocjatora” wydaje się idealnym lekiem. Loranty nie ukrywa swoich ambicji. W 2019 roku, startując jako niezależny do Senatu, uzyskał jeden z najlepszych wyników w Polsce. W ostatnich wyborach samorządowych po cichu, ale skutecznie, wspierał kluczowych graczy w powiecie i mieście Ostrowiec Św.
Teraz czas na Kielce. Nasza redakcja zauważyła gwałtowny wzrost aktywności medialnej Lorantego w mediach. Wszystko wskazuje na to, że może to być przygotowanie artyleryjskie pod kampanię. Zapytaliśmy o to jednego z bliskich znajomych Lorantego z „Solidarności”.
To logiczne, że człowiek z takim doświadczeniem, ale również autorytetem, chciałby przysłużyć się regionowi. Kielce nie mają się dobrze, odkąd rządzi nimi ta kontrowersyjna kobieta. Darek, to odpowiednia osoba na trudne czasy, w których kwestie bezpieczeństwa przewijają się niemal w każdym obszarze. Mógłby nadać temu miastu nowej dynamiki
– powiedział Portalowi Kieleckiemu.
Nasze śledztwo: Jaki układ stoi za „człowiekiem spoza układu”?
W celu rozwiązania zagadki, dzwonimy do innych jego znajomych, tym razem z Porozumienia Centrum, dzisiaj z PiS. Według nich, Dariusz Loranty poważnie rozważa start w wyborach na prezydenta Kielc, ponieważ chciałby oczyścić miasto z układów, które blokują jego rozwój.
Jest człowiekiem, który uwolni energię Kielc. Zna mapę powiązań w tym województwie lepiej niż ktokolwiek inny, a to jest kluczowy warunek, by miasto mogło wystrzelić do przodu
– powiedział nam jeden z jego byłych kompanów z PC, dziś samorządowiec PiS.
Znajomy Lorantego nie mówi wprost, że ten chce kandydować. Zdradza nam jednak, że dopytywany o to, nie odpowiedział wprost, ale w swoim „negocjacyjnym” stylu. Każdy może wyciągnąć swoje wnioski.
W negocjacjach najważniejsze jest, by wejść do pokoju wtedy, gdy inni już stracili nadzieję na porozumienie. Kielce to dzisiaj taki pokój pełen emocji. Ktoś musi tam wejść i profesjonalnie opanować sytuację.
– miał powiedzieć Loranty znajomym.
Jedna z dróg naszego śledztwa prowadzi do znanego w Kielcach lokalu, gdzie raz w miesiącu spotyka się nieoficjalne zaplecze Lorantego. To biznesmeni, byli funkcjonariusze służb i dwoje młodych ludzi od mediów społecznościowych. To tam budowana jest strategia kampanii, które ma nabrać impetu dopiero po wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Nieoficjalnie wiadomo, że prezydent Agata Wojda chce wystartować do Sejmu, więc sztab Lorantego nie chce „przestrzelić” swoich działań i woli poczekać.
Nas nie ma, my nie istniejemy, to zwykłe towarzyskie spotkanie z profesjonalistą od bezpieczeństwa. Nas polityka nie interesuje
– zastrzega jeden z uczestników spotkania.
Dziwnym trafem, na stole nie leżał „przewodnik Bezpieczeństwa”, ale kilkadziesiąt kartek z danymi liczbowymi z poszczególnych okręgów wyborczych.
Loranty milczy, miasto huczy
Próbowaliśmy skontaktować się z Dariuszem Lorantym. Przez cały wtorek nie odbierał telefonu. Na pytania wysłane drogą mailową do chwili publikacji tego tekstu nie odpowiedział. Ta cisza jest jednak niezwykle wymowna – w świecie negocjacji brak odpowiedzi to też komunikat.
Czy Kielce są gotowe na prezydenta, który zamiast politycznych kłótni zaproponuje twarde, policyjne rządy i profesjonalne negocjacje o każdą złotówkę dla miasta? Tego jeszcze nie wiemy, ale wiadomo, że Loranty jest już „po słowie” z szefową świętokrzyskiego PiS Anną Krupką, ale ma mieć również wsparcie struktur Konfederacji. Do tematu będziemy wracać.
Edyta Olszewska

