To miał być mecz na styku i taki był aż do momentu, gdy wszystko w swoje ręce wziął jeden człowiek. Industria Kielce przegrała wczoraj na wyjeździe z OTP Bank-Pick Szeged 23:26 w pierwszym starciu fazy play-off Ligi Mistrzów. Kluczową postacią był bramkarz gospodarzy Roland Mikler, który w decydujących momentach dosłownie zamknął bramkę.
Kielczanie długo trzymali wynik, ale w końcówce zabrakło im skuteczności i chłodnej głowy.
Równa pierwsza połowa. Kielce odpowiadały na każdy cios
Spotkanie od początku toczyło się w szybkim tempie i bez wyraźnej przewagi którejkolwiek ze stron. Kielczanie dobrze weszli w mecz, a skuteczna defensywa i pewne akcje w ataku, pozwalały utrzymywać kontakt.
Gospodarze próbowali budować przewagę, ale Industria regularnie ją niwelowała. Gdy Szeged odskakiwał na dwa trafienia, goście natychmiast odpowiadali. W końcówce pierwszej połowy to właśnie kielczanie pokazali charakter, wyrównali i zeszli do szatni przy stanie 11:11.
Mecz był otwarty. Wszystko miało rozstrzygnąć się po przerwie.
Mikler przejął mecz. Bramkarz Szeged zrobił różnicę
Druga połowa zaczęła się od sygnału ostrzegawczego – Roland Mikler obronił kolejne rzuty kielczan i z każdą minutą rósł w bramce. To właśnie jego interwencje pozwoliły Szeged budować przewagę. Kluczowy moment nastąpił w środkowej fazie drugiej połowy, gdy Industria miała szansę przejąć kontrolę, Mikler zatrzymał serię rzutów, a gospodarze natychmiast skontrowali.
W 52. minucie po jego obronie i szybkim wznowieniu Szeged wyszedł na prowadzenie 22:20. Od tego momentu gospodarze zaczęli kontrolować przebieg spotkania.
Szansa była, ale Kielce jej nie wykorzystały
Industria miała momenty, w których mogła przechylić szalę na swoją stronę. W drugiej połowie wyszła nawet na prowadzenie, po raz pierwszy od początku meczu.
Problemem okazała się jednak skuteczność w kluczowych akcjach. Niewykorzystane sytuacje, błędy w rozegraniu i straty w ataku pozwoliły Szeged wrócić do gry.
W końcówce gospodarze byli już bardziej konkretni. Trafienia Banhidiego i Jelinicia ustawiły wynik, którego kielczanie nie byli w stanie odrobić.
Rewanż w Kielcach. Wszystko wciąż możliwe
Porażka trzema bramkami komplikuje sytuację, ale nie przekreśla szans Industrii. Dwumecz pozostaje otwarty, a rewanż w Hali Legionów zapowiada się na jedno z najważniejszych spotkań sezonu.
Kielczanie wiedzą, co muszą poprawić, przede wszystkim skuteczność i koncentrację w końcówce. Jeśli ograniczą wpływ Miklera i unikną prostych błędów, odrobienie strat jest realne.
Decydujące starcie już 8 kwietnia. Tam rozstrzygnie się, czy Industria zostanie w grze o Final Four, czy zakończy europejską przygodę.
Marta Grasegger

