Wyrok zapadł po latach, ale jego skutki mogą być odczuwalne znacznie dłużej. Sprawa byłego prezydenta Kielc, Wojciecha Lubawskiego, przestaje być tylko lokalnym sporem o wyjazd do Chin. Dla wielu to symboliczny moment, który pokazuje, jak cienka granica dzieli dziś aktywne zarządzanie miastem od ryzyka odpowiedzialności karnej.
I jak łatwo, w imię formalnych zarzutów, które zostały sformułowane w toku kampanii wyborczej – podważyć sens działań, które przyniosły miastu realne korzyści.
Wyrok, który budzi więcej pytań niż odpowiedzi
Sąd Rejonowy w Kielcach uznał Wojciecha Lubawskiego za winnego przekroczenia uprawnień przy organizacji misji do Chin w 2015 roku. W ocenie sądu wyjazd nie miał charakteru gospodarczego, a miasto poniosło stratę finansową przekraczającą 90 tys. zł. Były prezydent został nieprawomocnie skazany na rok więzienia w zawieszeniu, grzywnę oraz obowiązek zwrotu środków.
Ale to właśnie uzasadnienie wyroku i jego konsekwencje budzą największe emocje. Sąd nie sprostał zadaniu i wydał orzeczenie w oderwaniu od faktów, które w innych okolicznościach – a może po prostu w innym mieście z bardziej obiektywnym oraz niezależnym wymiarem sprawiedliwości – miałyby swoją wagę.
Nie rozumiem tego orzeczenia i jestem nim zaskoczony, a jest to wyrok nie bez konsekwencji dla codziennej pracy innych samorządowców w Polsce. Będą się obawiali podejmować decyzje, nawet jeśli będą one dobre dla miasta i mieszkańców, bo po co wychodzić przed szereg, jeśli można za to oberwać. Zawsze kierowałem się dobrem miasta i chęcią jego rozwoju, działając tak, jak powinien to robić dobry gospodarz
– podkreślił były prezydent w rozmowie z Portalem Kieleckim.
Obrońca Wojciecha Lubawskiego nie pozostawia wątpliwości, że wyrok nie jest modelem sprawiedliwości i choć nie mówi wprost – że jest tendencyjny, nieobiektywny oraz niesprawiedliwy, to taki właśnie wniosek można wyciągnąć z jego oceny.
To jest wyrok niesłuszny. W naszej ocenie nie doszło do żadnego przestępstwa
– skonstatował mecenas Rafał Nowak.
„Pięć dni negocjacji, konkretne pieniądze dla Kielc”
Narracja sądu zderza się jednak z tym, co Lubawski i jego współpracownicy przedstawiali od początku: konkretnymi efektami wyjazdu. Były prezydent w rozmowie z naszym portalem mówi wprost, że misja do Chin przyniosła miastu wiele korzyści i jest na to wiele dowodów.
My byliśmy tam sześć dni, ale przez pięć dni prowadziliśmy intensywne rozmowy. To nie była wycieczka, tylko ciężka praca. Dziś mogę powiedzieć jasno: dla samych Targów Kielce przywiozłem ponad milion dolarów. O tyle wzrosła liczba wystawców z tamtego regionu
– podkreślił.
Eksprezydent podkreśla, że tego typu misje to ważny element zarządzania miastem i pozyskiwania inwestorów. Według niego, służą one budowaniu relacji, czego nie da się zrobić zza biurka. Lubawski podaje konkretny korzyści płynących z takich wizyt. W trakcie misji do Chin odbyły się spotkania na trzech chińskich uniwersytetach.
Efektem tych rozmów były stypendia dla młodych ludzi z Kielc – na trzy lata, o łącznej wartości 50 tysięcy dolarów. To konkret, który został z miastem
–- zaznacza Lubawski.
Dokumenty, zdjęcia, wywiady – i nadal wątpliwości
W trakcie procesu przedstawiono szeroki materiał dowodowy, który – zdaniem obrony W. Lubawskiego – miał potwierdzać rzeczywisty charakter wyjazdu. Chodziło nie tylko o dokumenty formalne, ale także o dokumentację zdjęciową ze spotkań i wydarzeń, materiały z rozmów z partnerami biznesowymi, wywiady udzielane przez delegację w chińskich mediach, a także potwierdzenia kontaktów z uczelniami i instytucjami.
To wszystko miało pokazać, że misja była czymś więcej niż tylko symboliczną wizytą.
To były realne działania promocyjne i gospodarcze. Tak wygląda praca samorządu w praktyce
– przekonuje Lubawski.
Samorządowiec między ryzykiem a odpowiedzialnością
Sprawa byłego prezydenta Kielc wpisuje się w szerszy problem, o którym od lat mówi środowisko samorządowe. Bo samorządowiec, to nie urzędnik wykonujący polecenia, ale osoba, która musi podejmować decyzje w warunkach niepewności, często przy ograniczonych środkach i pod presją czasu. To oznacza ryzyko.
Dla miast takich jak Kielce misje zagraniczne nie są dodatkiem, ale fundamentem rozwoju. To właśnie tam buduje się relacje, które później przekładają się na inwestycje, obecność firm na targach, współpracę naukową oraz wymianę młodzieży i specjalistów.
Tak wygląda współczesna gospodarka. Jeśli nie jesteś obecny, nie istniejesz
–- podkreśla były prezydent.
I dodaje, że można sobie założyć, że nigdzie się nie jeździ i nie ryzykuje, ale wtedy trzeba mieć świadomość, że inne miasta i regiony wyprzedzą Kielce.
„To sygnał dla wszystkich”
Wyrok w sprawie Wojciecha Lubawskiego nie jest prawomocny. Były prezydent zapowiedział apelację. Ale niezależnie od dalszego biegu sprawy, już dziś wywołuje ona poważną dyskusję o granicach odpowiedzialności samorządowców.
Dzisiaj w Polsce można za wszystko dostać wyrok, nawet za ciężką pracę, bo takie właśnie mamy sądy. Wyrok jest jeszcze nieprawomocny i mam nadzieję, że pan Lubawski wybroni się. Z pewnością jest to sygnał dla wszystkich innych samorządowców, a sąd nie stanął na wysokości zadania
– skomentował sprawę dla naszego portalu radny Prawa i Sprawiedliwości Arkadiusz Slipikowski.
Robert Bagiński

