Afrykański pomór świń ponownie daje o sobie znać w Świętokrzyskiem i robi to w sposób, który niepokoi służby weterynaryjne. Od początku roku potwierdzono już 49 ognisk ASF u dzików, a najnowsze przypadki wskazują, że wirus zaczyna przesuwać się w stronę zachodniej części regionu. To kierunek szczególnie wrażliwy.
A wirus ASF nie bierze jeńców i konsekwentnie przesuwa się na zachód województwa świętokrzyskiego. Sytuacja staje się krytyczna, bo choroba puka już do bram powiatu piotrkowskiego, czyli polskiego zagłębia hodowli trzody chlewnej.
Bitwa o powiat piotrkowski: Służby budują „kordon”
Obecnie uwaga weterynarzy skupiona jest na powiatach koneckim i skarżyskim. To one stanowią ostatnią linię obrony przed zainfekowaniem powiatu piotrkowskiego w sąsiednim województwie łódzkim. To tam znajduje się jedno z największych w kraju centrów produkcji trzody chlewnej.
Służby starają się zatrzymać migrację dzików w tym kierunku
– zaznacza Mariusz Gwardjan, Zastępca Świętokrzyskiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii.
Walka jest jednak nierówna. Rozdrobnione pola i gęste lasy północnej części regionu sprawiają, że fizyczne czy chemiczne zablokowanie zwierząt jest niemal niemożliwe. Bariery chemiczne, choć stosowane, wymagają ciągłego odnawiania i nie dają pełnej gwarancji sukcesu.
Psy w służbie weterynarii: Wyścig z czasem w lasach
Kluczem do powstrzymania epidemii jest szybkie odnajdywanie i usuwanie padłych zwierząt. Martwy dzik to „bomba biologiczna”, która infekuje kolejne osobniki.
Dziki mogą zjadać szczątki innych zwierząt. Im szybciej i skuteczniej usuniemy zwłoki, tym wolniej rozwija się zakażenie
– wyjaśnia Gwardjan.
Do walki z wirusem zaprzęgnięto nowoczesne metody. Zamiast tradycyjnych patroli pieszych, w lasach pracują specjalnie przeszkolone psy. Ich czuły węch pozwala namierzyć padlinę w gęstych zaroślach znacznie szybciej niż jest w stanie zrobić to człowiek. Każde usunięte z lasu truchło to dziesiątki uratowanych świń w okolicznych gospodarstwach.
Bioasekuracja: Małe gospodarstwa na pierwszej linii frontu
Choć duże zakłady mięsne w regionie pracują normalnie, prawdziwe zagrożenie wisi nad mniejszymi rolnikami. To tam najtrudniej o rygorystyczną bioasekurację, a jeden błąd może oznaczać wyrok dla całego stada. Przeniesienie wirusa do hodowli oznacza natychmiastową likwidację zwierząt i całkowitą blokadę obrotu mięsem w promieniu wielu kilometrów.
Szczepionka wciąż w fazie testów
Mimo że instytuty naukowe, w tym ten w Puławach, intensywnie pracują nad preparatem przeciwko ASF, przełomu wciąż nie ma. Dotychczasowe próby kliniczne na świecie nie przyniosły szczepionki, która mogłaby zostać masowo wprowadzona do użycia. Dopóki nauka nie dostarczy skutecznego narzędzia, jedyną bronią pozostaje czujność, bioasekuracja i szybka utylizacja zakażonych zwierząt.
Warto przypomnieć, że afrykański pomór świń, mimo że śmiertelny dla zwierząt, nie stanowi żadnego zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi. Jest jednak potężnym ciosem dla gospodarki, który może doprowadzić do upadku wielu świętokrzyskich gospodarstw.
Edyta Olszewska

