To była jedna z najbardziej burzliwych sesji sejmiku województwa świętokrzyskiego w tej kadencji. Wyzwiska, oskarżenia o łamanie prawa i nagłe zwoływanie komisji „na kolanie” – tak wyglądały kulisy przegłosowania uchwały o likwidacji Świętokrzyskiego Biura Rozwoju Regionalnego (ŚBRR).
Choć zarząd województwa obiecuje oszczędności, opozycja grzmi o politycznej hucpie i zapowiada interwencję u wojewody.
Awantura o „reasumpcję” na 10 minut przed sesją
Największe kontrowersje wzbudził tryb procedowania uchwały. Radny Gerard Pedrycz z Koalicji Obywatelskiej ujawnił, że zaledwie 10 minut przed rozpoczęciem sesji radni PiS zwołali posiedzenie Komisji Strategii, by jeszcze raz przegłosować ten sam projekt, który kilka dni wcześniej zaopiniowano negatywnie.
To jest oczywiste złamanie prawa. Klasyczna reasumpcja, byle tylko nie odczytać na sesji negatywnej rekomendacji dla planów zarządu
– punktował Pedrycz.
Opozycja w proteście opuściła obrady komisji, nazywając całą sytuację skandalem. Wicemarszałek Grzegorz Socha odpierał zarzuty, twierdząc, że powtórne głosowanie było konieczne, bo do uzasadnienia dodano gwarancje zatrudnienia dla pracowników, o które rzekomo prosiła… sama opozycja.
„Czego się pan nie dotknie, to pan zepsuje”
Na sali obrad emocje sięgnęły zenitu.
Panie marszałku Socha, czego się pan nie dotknie, to pan zepsuje
– rzucił jeden z radnych w stronę wicemarszałka.
W odpowiedzi słyszał zarzuty o „mijanie się z prawdą” i „uślizgiwanie się po tematach”.
Spór dotyczy instytucji, która od lat 90. odpowiada za kluczowe projekty europejskie i pozyskała dla regionu ponad miliard złotych. Według marszałek Renaty Janik, ŚBRR jest już jednak niepotrzebne, a jego zadania z powodzeniem przejmą departamenty urzędu marszałkowskiego.
To przyniesie realne oszczędności
– argumentują władze województwa.
Co z ludźmi? Strach o etaty w ŚBRR
Radna Jolanta Tyjas z PSL stanęła w obronie pracowników biura, podkreślając, że ich 26-letnie doświadczenie jest bezcenne.
W nagrodę za pracę mają być zwalniani i zatrudniani na nowych zasadach
– mówiła z goryczą.
Wicemarszałek Socha uspokajał, że nikt nie wyląduje na bruku. Pracownicy mają trafić do departamentów rolnictwa oraz nieruchomości. Opozycja pozostaje jednak sceptyczna, wskazując na brak realnego dialogu z załogą biura, która o swojej przyszłości dowiaduje się z politycznych kłótni.
Decyzja zapadła, ale to nie koniec
Ostatecznie, głosami 16 radnych, uchwała o likwidacji ŚBRR została przyjęta. Instytucja ma przestać istnieć z początkiem 2027 roku. Opozycja nie składa jednak broni. Radni KO i PSL zapowiedzieli skierowanie sprawy do wojewody świętokrzyskiego. Jeśli organ nadzorczy uzna, że sposób zwołania komisji i ponownego głosowania naruszył prawo, uchwała może zostać unieważniona, a polityczna wojna w Kielcach wybuchnie ze zdwojoną siłą.
Marta Grasegger

