To był mecz, który miał wszystko: gole, kontrowersje sędziowskie, analizy VAR i walkę do ostatniej sekundy. Korona Kielce zremisowała na EXBUD Arenie z Jagiellonią Białystok 1:1, choć patrząc na przebieg spotkania, to podopieczni Jacka Zielińskiego byli bliżej zgarnięcia pełnej puli.
Złocisto-Krwiści zdominowali faworyzowanego rywala, ale błąd w polu karnym i centymetrowy spalony sprawiły, że musieli zadowolić się tylko jednym punktem.
Od nieba do piekła w siedem minut
Korona wyszła na murawę z jasnym planem i miała za cel stłamsić Jagiellonię agresywnym pressingiem. Plan działał perfekcyjnie. Już w 22. minucie stadion eksplodował radością. Konrad Matuszewski zakręcił obrońcami w polu karnym, a Martin Remacle z zimną krwią wykorzystał błąd Sławomira Abramowicza, pakując piłkę do siatki.
Belgijski pomocnik szybko jednak przeszedł drogę z nieba do piekła. Zaledwie siedem minut później, przy próbie przyjęcia piłki we własnej „szesnastce”, niefortunnie zagrał ręką. Arbiter nie miał wątpliwości i zarządził rzut karny. Afimico Pululu wytrzymał wojnę nerwów z Xavierem Dziekońskim i w 29. minucie doprowadził do wyrównania.
VAR w roli głównej
Kielczanie nie zamierzali się poddawać. W 32. minucie kibice znów poderwali się z miejsc, gdy Slobodan Rubezić głową wykończył precyzyjne dośrodkowanie Dawida Błanika. Radość trwała jednak krótko, bo po drobiazgowej analizie VAR sędzia dopatrzył się spalonego. Do przerwy na tablicy wyników widniał remis, choć optyczna przewaga Korony była bezdyskusyjna.
Druga połowa to konsekwentne dążenie Korony do zdobycia zwycięskiego gola. Jagiellonia, choć próbowała przejąć inicjatywę, rzadko zagrażała bramce Dziekońskiego. Złocisto-Krwiści seryjnie marnowali jednak okazje. Szczęścia próbowali Błanik, Stępiński i Davidović.
W samej końcówce kibice Korony przecierali oczy ze zdumienia. Najpierw kapitalną interwencją popisał się bramkarz gości po strzale głową Marcina Cebuli, a chwilę później swojej szansy nie wykorzystał Mariusz Stępiński. Mimo ogromnej przewagi i walki do 93. minuty, wynik nie uległ zmianie.
Co to oznacza dla układu tabeli?
Dla Jagiellonii ten punkt, to krok w stronę liderującego Lecha Poznań, ale Białostoczanie mogą po tej kolejce spaść z podium. Korona Kielce z 31 punktami zajmuje bezpieczne, dziewiąte miejsce, utrzymując cztery punkty przewagi nad strefą spadkową.
Kolejna szansa na ligowe punkty już w przyszłą sobotę, 18 kwietnia o 17:30. Koroniarze udadzą się do Zabrza na starcie z Górnikiem.
Edyta Olszewska

