Kielecka prokuratura przerwała milczenie w sprawie dramatu, do którego doszło na oddziale psychiatrycznym przy ul. Kusocińskiego. Sześciu lekarzy usłyszało zarzuty nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pacjenta oraz bezprawnego pozbawienia wolności. Śledczy, wsparci miażdżącą opinią biegłych z Uniwersytetu Jagiellońskiego, badają nie tylko błędy w sztuce lekarskiej, ale także tajemnicze zniknięcie nagrań z monitoringu oraz podejrzenia fałszowania dokumentacji medycznej.
Śmierć 20-letniego Wiktora w kieleckim szpitalu psychiatrycznym to jedna z najmroczniejszych spraw, z jakimi mierzy się świętokrzyski wymiar sprawiedliwości w ostatnich latach. Rodzina zmarłego zapowiada walkę o najsurowszy wymiar kary.
Chronologia dramatu: Od nadziei do izolacji
Wiktor trafił do szpitala 14 lipca 2021 roku. Jako młody, sprawny mężczyzna, student katowickiego AWF-u, miał przed sobą całe życie. Jednak zaledwie jedenaście dni później jego pobyt w placówce przybrał tragiczny obrót.
Najpierw rodzina dowiedziała się o próbie samobójczej Wiktora do której doszło w izolatce, a więc miejscu, które z założenia powinno zapewniać najwyższy stopień bezpieczeństwa. Po kilku dniach walki o życie w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym, 20-latek umarł.
Początkowo sprawę umorzono, ale determinacja ojca Wiktora doprowadziła do ponownego zbadania dowodów.
Zarzuty i opinia biegłych: System zawiódł na każdym kroku?
Kluczem do postawienia zarzutów była opinia ekspertów z Krakowa. Biegli z UJ wskazali na szereg rażących uchybień m.in. niewłaściwy sposób izolowania chłopaka, ale również brak nadzoru – choć pacjent przebywał na sali intensywnego nadzoru, nie zapewniono mu stałej obserwacji, co umożliwiło podjęcie próby samobójczej.
W efekcie ustaleń biegłych Konrad L., Justyna H., Milena S., Łukasz K., Hubert D. i Beata B. odpowiedzą za narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo oraz nieumyślne spowodowanie śmierci. Grozi im do 5 lat więzienia.
Cień podejrzeń: Znikający monitoring i dokumenty
Sprawa ma drugie, równie bulwersujące dno. Prokuratura prowadzi odrębne śledztwo w sprawie zatarcia śladów. Nagrania z kamer, które powinny być archiwizowane przez rok, zniknęły wkrótce po tragedii. I właśnie dlatego badany jest wątek ewentualnego fałszowania wpisów w kartach medycznych pacjenta, co mogłoby sugerować próbę ukrycia zaniedbań.
Oskarżeni lekarze nie przyznają się do winy. Jedna z podejrzanych, Beata B., w oświadczeniu dla mediów broni personelu, twierdząc, że działali z pełnym zaangażowaniem, a w psychiatrii istnieją przypadki, których nie da się przewidzieć.
Zupełnie inaczej patrzy na to ojciec Wiktora. Jego ból przerodził się w determinację – zapowiedział, że będzie dążył do zmiany kwalifikacji czynu na zabójstwo. Według niego, pozostawienie pacjenta w takim stanie bez opieki było wyrokiem wydanym przez personel.
Skutki polityczne i społeczne
Tragedia stała się tematem burzliwych obrad sejmiku województwa świętokrzyskiego. Radni opozycji pytają o nadzór nad szpitalem i standardy bezpieczeństwa w regionalnej psychiatrii. Sprawa Wiktora może stać się impulsem do głębokiej reformy placówki, która obecnie musi mierzyć się z gigantycznym kryzysem zaufania.
Marta Grasegger

