Dziś oczy całej piłkarskiej Polski zwrócone są na Ściegiennego! Już o 17:30 Korona Kielce podejmie Lecha Poznań w ramach 22. kolejki Ekstraklasy. Choć „Kolejorz” przyjeżdża jako aktualny mistrz Polski i faworyt, w obozie „Złocisto-Krwistych” zamiast strachu dominuje pewność siebie i chęć przerwania klątwy własnego boiska.
Zieliński: „Niech Lech obawia się nas”
Trener Jacek Zieliński nie szczędzi komplementów rywalowi, określając go jako zespół o największym potencjale w lidze. Lech jest „w gazie” – niedawno pewnie wygrał w Finlandii w Lidze Konferencji. Jednak doświadczony szkoleniowiec Korony wysyła jasny sygnał: respekt tak, ale bez strachu.
My się nie obawiamy niczego. Chcemy zrobić wszystko, żeby to ekipa z Poznania na boisku miała prawo obawiać się Korony
– zadeklarował bojowo Zieliński.
Szatnia pełna wiary
Marcel Pięczek, który w ostatnim czasie wyrasta na jeden z filarów defensywy, podkreśla, że ranga przeciwnika nie zmienia nastawienia w kieleckiej szatni. Według niego ten „szalony sezon” pokazał, że każdy może wygrać z każdym. Recepta na sukces to szybkie fazy przejściowe i bezlitosne kontrataki. Jest też humor. Pytany o miejsce w składzie, Pięczek stwierdził krótko: „Pewna jest tylko śmierć i podatki”.
Największym ciosem dla kielczan jest brak Konrada Matuszewskiego. Uraz mięśnia dwugłowego odniesiony w Radomiu wyklucza go z gry na miesiąc. To jedyne poważne osłabienie. Na boisku zobaczymy za to prawdopodobnie Pau Restę, który trenował w specjalnej masce ochronnej i jest gotowy do walki z kapitanem Lecha, Mikaelem Ishakiem.
Przerwać domową klątwę
Statystyki na Exbud Arenie są dla kibiców bolesne. Ostatnie zwycięstwo w Kielcach Korona odniosła blisko pół roku temu – 27 września przeciwko Lechii Gdańsk. Od tego czasu kielczanie punktują głównie w delegacjach. Dzisiejszy mecz z mistrzem Polski to idealna okazja, by efektownie „odczarować” własny stadion.
Ewa Sztechman

