Piątek nie należał do najspokojniejszych na kieleckich drogach. Na jednym z kluczowych skrzyżowań w mieście doszło do karambolu, w którym uczestniczył policyjny radiowóz. Huk rozbijanych aut, syreny karetek i trzy osoby ranne – to bilans porannego zdarzenia u zbiegu ulic Zagnańskiej i Okrzei.
Policyjny radiowóz wciągnięty w karambol
Do wypadku w czasie, gdy ruch w centrum Kielc tradycyjnie gęstnieje przed weekendem. Jak przekazał Portalowi Kieleckiemu st. asp. Jacek Borek z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach, w zdarzeniu wzięły udział cztery pojazdy. Scenariusz przypominał niefortunne domino, którego finał rozegrał się na masce oznakowanego radiowozu.
Funkcjonariusze w radiowozie spokojnie oczekiwali na możliwość wykonania manewru skrętu w lewo w ulicę Okrzei. Nie spodziewali się, że za chwilę ich służbowe auto zostanie uderzone z ogromną siłą przez inny samochód wypchnięty z pasa ruchu.
Efekt domina na skrzyżowaniu
Wszystko zaczęło się od 33-letniego kierowcy Opla. Mężczyzna z impetem najechał na tył stojącego przed nim Hyundaia, którym kierowała 48-letnia kobieta. Siła uderzenia była na tyle duża, że koreańskie auto zostało pchnięte do przodu, uderzając w Citroena prowadzonego przez 43-latkę.
Citroen uderza z kolei w oznakowany radiowóz, który na skrzyżowaniu z ulicą Okrzei oczekuje na wykonanie skrętu w lewo
– relacjonuje st. asp. Jacek Borek.
To właśnie ten ostatni element „łańcucha” okazał się najtragiczniejszy w skutkach dla uczestników. Choć wszyscy kierowcy biorący udział w wypadku byli trzeźwi, chwila nieuwagi 33-latka doprowadziła do hospitalizacji trzech osób.
Trzy osoby w szpitalu, w tym dwoje policjantów
Bilans rannych jest poważny. Do szpitala przewieziono dwoje funkcjonariuszy z kieleckiej komendy: 35-letnią policjantkę, która siedziała za kierownicą radiowozu, oraz 43-letniego policjanta. Pomocy medycznej wymagała także 43-letnia kobieta kierująca Citroenem.
Wypadek spowodował spore utrudnienia w tej części Kielc. Skrzyżowanie Zagnańskiej i Okrzei to jeden z najważniejszych węzłów komunikacyjnych, a rozbite cztery auta zablokowały przejazd na dłuższy czas. Służby drogowe musiały sprzątać pozostałości karoserii i płynów eksploatacyjnych, podczas gdy śledczy zabezpieczali ślady zdarzenia.
Co dalej z kierowcą Opla?
Policja bada teraz dokładne przyczyny zachowania 33-latka. Czy była to nadmierna prędkość, zagapienie się w telefon, czy może awaria pojazdu? Na te pytania odpowiedzą biegli. Wiadomo jednak, że sprawca musi liczyć się z poważnymi konsekwencjami prawnymi, szczególnie że w wyniku jego błędu ucierpieli ludzie wykonujący obowiązki służbowe.
Edyta Olszewska

