Gwałtowne skoki temperatur i roztopy obnażyły fatalny stan nawierzchni na wielu kieleckich ulicach. Kierowcy, którzy na dziurawych drogach uszkodzili swoje pojazdy, zaczęli już masowo składać wnioski o odszkodowania do Miejskiego Zarządu Dróg.
Fatalna nawierzchnia i kosztowne usterki
Kieleckie ulice przypominają obecnie tor przeszkód. Połączenie opadów, dodatnich temperatur w ciągu dnia oraz nocnych przymrozków doprowadziło do gwałtownego kruszenia się asfaltu. Najtrudniejsza sytuacja panuje na drogach o mniejszym natężeniu ruchu, takich jak ulica Leopolda Staffa, gdzie przejazd wymaga od kierowców ogromnej koncentracji i ciągłego manewrowania.
Lokalni zmotoryzowani nie kryją irytacji. W rozmowie z Portalem Kieleckim podkreślają, że stan bocznych tras jest fatalny, a głębokość niektórych wyrw sięga nawet kilkunastu centymetrów. Wjazd w taką dziurę rzadko kończy się jedynie strachem. Pan Marian, właściciel jednego z warsztatów samochodowych, wylicza, że najczęstszymi usterkami są rozcięte opony, skrzywione felgi oraz uszkodzenia elementów zawieszenia, w tym sworzni i sprężyn. Wielu klientów odwiedza serwis profilaktycznie, prosząc o sprawdzenie podwozia po silnym uderzeniu w ubytek.
Jak odzyskać pieniądze za naprawę?
Dla osób, których auto ucierpiało na miejskiej infrastrukturze, jedyną drogą do odzyskania funduszy jest zgłoszenie szkody do zarządcy drogi. Procedura wymaga jednak skrupulatności już w momencie zdarzenia.
Najistotniejsze jest zebranie jak najbardziej dokładnego materiału, czyli mówimy tu o dokumentacji fotograficznej, czyli zróbmy zdjęcie tego ubytku. Następnie zróbmy zdjęcia pojazdu, który tam został uszkodzony
– tłumaczy Marcin Januchta, rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach.
Warto wiedzieć, że MZD wypłaca odszkodowanie bezpośrednie jedynie do kwoty 500 złotych. W przypadku droższych napraw pozostała część kwoty jest pokrywana przez ubezpieczyciela drogowców. Od początku stycznia do urzędników wpłynęło już 19 oficjalnych roszczeń, a biorąc pod uwagę prognozy pogody, statystyka ta prawdopodobnie szybko wzrośnie.
Drogowcy czekają na wiosnę
Miejski Zarząd Dróg zapewnia, że nie czeka z założonymi rękami na zakończenie sezonu zimowego. Najbardziej niebezpieczne dziury, które zagrażają bezpieczeństwu ruchu, są zabezpieczane doraźnie. Rzecznik MZD podkreśla, że jeśli służby otrzymają informację o szczególnie groźnym ubytku, interwencja podejmowana jest niemal natychmiast.
Pełnowymiarowe prace naprawcze ruszą jednak dopiero wtedy, gdy warunki atmosferyczne staną się stabilne. Gruntowne łatanie ulic zaplanowano na wiosnę, po oficjalnym zakończeniu „Akcji Zima”, co zgodnie z harmonogramem nastąpi w połowie kwietnia. Do tego czasu kierowcom pozostaje zachowanie szczególnej ostrożności i śledzenie komunikatów drogowych.
Edyta Karys

