Kiedy rok temu w mieście pojawiły się tajemnicze fioletowe worki, nikt nie spodziewał się takiej lawiny. Mieszkańcy zamiast upychać stare swetry w czarnych kontenerach, rzucili się do segregacji tekstyliów. Efekt, to ponad 110 ton odzieży i materiałów, które zamiast gnić na składowisku, zmienią się w paliwo alternatywne. Miasto już podjęło decyzję: fioletowe worki zostają z nami na dobre.
Fiolet nokautuje konkurencję
Dane z 2025 roku nie pozostawiają złudzeń, że choć miasto oferowało kilka sposobów na pozbycie się niepotrzebnych ubrań, to właśnie zbiórka spod domów i altan śmietnikowych rozbiła okazała się dla mieszkańców najbardziej optymalna. Podczas gdy słynny „Odrzutowóz” zebrał marne 290 kilogramów tekstyliów, fioletowe worki „u źródła” wypełniły się ponad 56 tonami materiałów.
Różnica mówi sama za siebie. Dlatego będziemy kontynuować odbiór odzieży w fioletowych workach. Odbiór będzie realizowany cyklicznie
– zapowiada Aneta Boroń, wiceprezydent Kielc.
To jasny sygnał, że kielczanie cenią sobie wygodę. Jeśli recykling jest pod samym nosem, to chętnie w niego wchodzimy.
Co dalej z twoją szafą?
Zastanawiasz się, kiedy wystawić swój fioletowy pakunek? Urzędnicy właśnie pracują nad nowym grafikiem. Szczegółowy harmonogram oraz informacje o tym, jak zdobyć worki, mają pojawić się do końca marca. Na razie tekstylia wciąż możecie zawozić do PSZOK-u przy ul. Magazynowej.
Wszystko, co trafi do fioletowych worków, ląduje w nowoczesnej instalacji w Promniku. Tam stara odzież jest przetwarzana na paliwo alternatywne. To czysty zysk dla środowiska i dowód na to, że Kielce stają się coraz bardziej eko.
Alicja Martowska

