To miał być energetyczny przełom i koniec wysokich rachunków za ogrzewanie, a skończyło się na wielkim rozczarowaniu. Wielomiesięczne wiercenia w Końskich, które miały dokopać się do gorących źródeł, przyniosły wynik negatywny. Zamiast parującej, darmowej energii, gmina została z głęboką dziurą w ziemi i stosem dokumentów. Czy 16 milionów złotych wyrzucono w błoto? Burmistrz uspokaja: „Mamy wiedzę, której nikt nam nie odbierze”.
Krzysztof Obratański, burmistrz Końskich, musiał przekazać mieszkańcom wiadomość, której nikt nie chciał usłyszeć. Geolodzy nie odnaleźli wód termalnych, które mogłyby zasilić miejską ciepłownię. Choć ekspertyzy przed rozpoczęciem prac dawały spore szanse na sukces, natura okazała się nieubłagana. Pod Końskimi nie ma „geotermalnego skarbca”.
Nie takiej odpowiedzi wszyscy oczekiwali. Teraz powstaje raport, który jasno odpowie, co konkretnie znajduje się pod Końskimi na podstawie badania rdzeni wydobytych przez wiertła
– tłumaczy burmistrz Krzysztof Obratański.
16 milionów złotych pod lupą: Kto za to zapłaci?
Inwestycja kosztowała łącznie 16 milionów złotych, z czego ponad 13 milionów pochodziło z dotacji Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Burmistrz podkreśla, że gmina nie została z tym kosztem sama, ponieważ 100 procent przedsięwzięcia pokrywa dotacja z NFOŚiGW. Co podkreśla włodarz, fundusz przyznaje środki na podstawie dokumentacji naukowej, akceptując ryzyko, że wody może po prostu nie być.
Co dalej? Pompy ciepła ostatnią deską ratunku?
Mimo porażki w poszukiwaniu wód, sam odwiert może jeszcze posłużyć mieszkańcom. Specjaliści analizują budowę geologiczną rdzeni, co może dać zielone światło dla innego typu energii.
Są przypadki wykorzystania tego rodzaju odwiertów do instalacji pomp ciepła. Raport obejmie rekomendacje zespołu, jak wykorzystać zdobytą wiedzę
– zapowiada Obratański.
Klątwa regionu? Radoszyce następne w kolejce
To już druga taka wpadka w okolicy, wcześniej wody nie znalazł Smyków. Teraz oczy wszystkich zwrócone są na gminę Radoszyce, gdzie właśnie ruszają podobne prace. Czy uda się przełamać złą passę? Mieszkańcy regionu z niedowierzaniem patrzą na kolejne miliony „topione” w poszukiwaniu ciepła, którego pod ziemią może po prostu nie być.
Przemysław Duda

