Ogień pojawił się jeszcze przed świtem i mógł zakończyć się katastrofą. W Woli Morawickiej, na terenie fermy drobiu, doszło do pożaru kurnika, w którym przebywało 19 tysięcy kurcząt. Dzięki szybkiej reakcji właścicieli i sprawnej akcji strażaków udało się uratować wszystkie zwierzęta. Akcja trwała trzy godziny i angażowała siedem zastępów straży pożarnej.
Zgłoszenie do straży pożarnej wpłynęło około godziny 5.50. Ogień pojawił się w części socjalnej jednego z kurników. Właściciele fermy nie czekali bezczynnie – jeszcze przed przyjazdem służb próbowali opanować sytuację przy użyciu gaśnic i ogrodowego węża.
Ogień pojawił się w części socjalnej jednego z kurników na terenie fermy drobiu w miejscowości Wola Morawicka. Kurnik, w którym przebywało 19 tysięcy kurcząt, jeszcze przed przybyciem służb, za pomocą gaśnic i ogrodowego węża, próbowali ugasić właściciele fermy
– relacjonuje mł. asp. Beata Gizowska, oficer prasowy Komendy Miejskiej PSP w Kielcach.
Równolegle gaszenie i ratowanie zwierząt
Po przybyciu na miejsce strażacy skupili się nie tylko na gaszeniu pożaru, ale też na zabezpieczeniu zwierząt przed skutkami zadymienia. Prowadzono intensywną wentylację obiektu, by dym nie zagroził tysiącom kurcząt znajdujących się w środku.
Strażacy po przybyciu na miejsce zdarzenia rozpoczęli gaszenie ognia i równolegle prowadzili wentylację kurnika, aby dym nie zaszkodził zwierzętom. Akcja zakończyła się powodzeniem, wszystkie kurczaki udało się uratować
– podkreśla mł. asp. Gizowska.
Trzy godziny pracy i dokładne sprawdzenie obiektu
Po opanowaniu ognia strażacy dokładnie sprawdzili pogorzelisko. Do akcji wykorzystano kamerę termowizyjną oraz detektor wielogazowy. Badania nie wykazały żadnych dalszych zagrożeń.
W sumie w działaniach brało udział siedem zastępów straży pożarnej, a cała akcja trwała około trzech godzin. Okoliczności pojawienia się ognia będą jeszcze analizowane, ale najważniejsze jest jedno – w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, a straty ograniczono do minimum.
Przemysław Duda

